KKU#5 – Esencjalista, Greg McKeown


Mądrość życiowa polega na eliminowaniu tego, co nieważne. Esencjalista wyszukuje te aspekty życia, eliminuje i w efekcie działa skuteczniej.

Tak książka jest dla Ciebie, jeśli:

  • Masz wrażenie, że rozmieniasz się na drobne
  • Jesteś przepracowany, a jednocześnie masz wrażenie, że Twoje umiejętności nie są właściwie wykorzystywane
  • Jesteś coraz lepszy w mało istotnych sprawach
  • Jesteś ciągle zajęty, ale mało produktywny
  • Jesteś w ciągłym ruchu ale masz wrażenie, że zmierzasz donikąd

Czytaj więcej

 

KKU#4 – 7 kroków do stworzenia opowieści

Opowiadanie historii jest w nas od zawsze. A ta książka pomoże Ci zacząć.

W dzisiejszym odcinku podsumowałem książkę Pawła Tkaczyka o tytule “Narratologia”. Paweł jest osobą, która zarabia na życie opowiadaniem historii. Kto więc jak nie on może w tym najlepiej pomóc? No właśnie 🙂

Na podstawie treści książki i propozycji Pawła opisałem 7 kroków do stworzenia Twojej pierwszej opowieści. Pamiętaj, że jest to tylko skrót i w tym wypadku z pewnością nie zastąpi przeczytania całej książki. To jedna z tych, które warto mieć w swojej bibloteczce.

Narratologia jest świetnym uzupełnieniem Biblii Copywritingu, o której pisałem tutaj. Opowieść jest doskonałym narzędziem angażującym czytelnika lepiej, niż jakikolwiek inny zabieg pisarski.

Książka jest przede wszystkim dla:

– marketerów i copywriterów
– twórców rozmaitych treści
– normalnych ludzi, który lubią, gdy inni ich słuchają

Transkrypcję do tego podcastu i najważniejszych punktów znajdziesz poniżej 🙂

 

 

Zajmujemy my się dziś tematem opowiadania historii. Na pierwszy rzut oka możesz stwierdzić, że to pewnie nie dla ciebie. Cóż, ja bym się zastanowił.  Jeśli przyjrzeć się rozwojowi naszego gatunku, to już od bardzo dawna możemy zauważyć, że chcieliśmy przekazywać opowieści. Pierwszymi znakami odnotowanymi będą chociażby malunki na  ścianach jaskiń.

Kiedy opanowaliśmy takie umiejętności jak pismo uzyskaliśmy możliwość przekazywanie jeszcze większej ilości informacji w jeszcze bardziej przystępny sposób. Oczywiście słowo ilustrowane nie straciło na wartości.

O czym jest książka

Narratologia to w ogóle Ciekawa nazwa dla książki. Pojęcie to zostało po raz pierwszy wprowadzone do obiegu przez Tzvetana Todorova w 1969 roku.

Nie chodzi tutaj o analizowanie stylu czy języka jakim  napisana jest opowieść, a przyjrzenie się fabule i narracji czyli elementom tworzącym strukturę opowieści.

Powszechnie znanych nazwisk osób które zajmowały się narratologia możemy wymienić chociażby takiego pisarza jak Umberto Eco.

Choć jest to dział nauki badający struktura książek po tej publikacji dostajemy przede wszystkim informacje o tym jak z tej struktury korzystać. I nie tyle w budowaniu jakichkolwiek opowieści, ale z naciskiem na komunikację marketingową. Jest w niej masa praktycznych informacji które można wykorzystać właściwie zaraz po jej przeczytaniu.

Jakie tematy porusza

Choć nie czytałem innych książek o tej tematyce, co ze szczerością przyznaję, to warto podkreślić że Paweł Tkaczyk zdecydowanie odbiega swoją publikacją od innych autorów którzy pisali na ten temat.  Z racji tego kim jest, czyli człowieka który zarabia na życie opowiadaniem historii (i to nie chodzi o historię przy pomocy książek czy filmów ale opowiadanie historii i jego klientów i firm które prowadzą), zajmuje się szeroko pojętym marketingiem i brandingiem.

W samej książce znajdziemy bardzo dużo na temat tego jak tworzyć opowieść i z jakich klocków powinniśmy je układać, czyli jakie są elementy, które taką historię tworzą.  Dowiemy się też czego używać a czego nie by zainteresować czytelnika naszą opowieścią. Co zrobić, żeby lepiej zapamiętał To o czym piszemy, czy też jak konstruować postaci w tej opowieści występujące.

Dla kogo jest ta książka

Ta książka nie jest dla każdego

Są to informacje przydatne przede wszystkim osobom ze świata reklamy, marketingu i PRu.

Są tu też informacje przydatne osobom które – tak jak na przykład – ja nie mają wrodzonego daru opowiadania historii. Nie wiem czy też tak masz ale ja często zauważam, że kiedy zaczynam o czymś lub o kimś opowiadać, ludzie w pewnym momencie przestają mnie słuchać.  Nie jest to mój wymarzony stan, w którym chciałbym się znajdować i znacząco chciałbym to poprawić. Dzięki tej książce wiem, że nie jest to sztuka tajemna i nie trzeba się z tym urodzić. Można skorzystać z gotowych schematów, a odniesie to dokładnie taki sam skutek.

Ta książka jest w bardzo dobrym uzupełnieniem Biblii copywritingu, czyli książki, o której mówiłem w pierwszym odcinku podcastu. Tam storytelling jest tylko jednym z elementów układanki, a tu poświęcona jest mu pełnowymiarowa publikacja.

Nie jest to książka dla wszystkich, bo Ci lubiący konkret i przeprowadzenie za rękę kroczek po kroczku mogą się zawieść. To pozycja bardziej dla osób szukających inspiracji i pomysłów, ale wolących kroczyć własną drogą. Też dla osób szukających zachęty i prostych pomysłów do wdrożenia “na już”, bo narratologia jest ich pełna.

Struktura książki

Niestety, struktura Narratologii jest bardzo rozbita. Rozdziały na temat różnych zagadnień przeplatają się ze sobą utrudniając lekko robienie notatek, jednak jak to się czyta!   

Już na okładce książki czytamy o tym, że są trzy rodzaje rozmowy. Pierwszy rodzaj to rozmowa przekazująca jakieś informacje, ucząca czegoś lub do czegoś namawiająca. Drugi rodzaj to taka zwykła gadka szmatka właściwie o niczym, służąca jedynie podtrzymanie relacji. Trzeci zaś rodzaj to właśnie opowieść. Czytając Narratologię można zauważyć połączenie pierwszej i trzeciej formy rozmowy. Opowieści i przykłady przeplatają się z komentarzami i wyjaśnieniami autora, co daje bardzo dobry obraz praktycznego wykorzystania podawanych informacji.  

Z jednej strony książka przekazuje ogrom informacji. Bardzo pożytecznych i przydatnych – również naukowych. Z drugiej strony czyta się ją lepiej niż niejedną książkę beletrystyczną. Widać, że musiał włożyć ogrom w pracy w jej napisania.  Jak się zresztą dowiadujemy z odcinka podcastu Mała wielka firma (link) właśnie na temat narratologii, to wydana wersja jest już trzecią wersją książki.

Dlaczego ją wybrałem

Jej treść informacje zawarte przydają się zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym.  Właściwie wszędzie gdzie mamy kontakt i rozmawiamy z innymi ludźmi. Opowiadanie historii bardzo nas do siebie zbliża. Jest jedną z bardziej naturalnych form przekazywania informacji.

Sama treść i informacje to nie wszystko, bo książka jest sama w sobie przykładem jak taki storytelling prowadzić. Poza tym podaje bardzo dużo przydatnych przykładów na których można się za wzorować.

Tyle wstępu. Lecimy dalej. Czas na praktyczne kroki.

7 kroków do zbudowania ciekawej opowieści wg. Pawła Tkaczyka

O czym chcesz pisać?

Wiem to bardzo banalne. Czytając jednak niektóre historia ma się wrażenie, że nie do końca rozumiemy jej przekaz, nie do końca jesteśmy w stanie powiedzieć co autor miał na myśli, A w najgorszym przypadku kompletnie nie rozumiemy o co mu chodziło i po co właściwie napisał tę książkę, artykuł, czy opowieść.

Wybór tematu wiąże się z elementem każdej, ale to każdej opowieści, którym jest jej rdzeń.

Rdzeń jest nie mniej nie więcej, takim jednozdaniowy streszczeniem – cytując Pawła –  po którym możemy odróżnić jedną opowieść od innej.  Możemy chociażby przyrównać tutaj dowolny żart. Kiedy jesteś w towarzystwie i ktoś zbiera się do opowiedzenia jakiegoś kawału to jak dokładnie wiesz jak zaczyna: a słyszeliście ten o tym i tamtym? To właśnie jest rdzeń. Może być to o Polaku, Rusku i Niemcu, może też być o rybaku i złotej rybce albo o Frodo i drużynie pierścienia.

Rdzeń opowieści może obracać się wokół kilku takich standardowych przykładów.  

Pierwszy: czy to będzie bohater historyczny, czy znany sportowiec, czy postać fikcyjna.  Wiadomo nie jest to dowolne i w dużej mierze zależy od tego dla jakiego odbiorcy przeznaczona jest opowieść.

Drugim przykładem może być opowieść o miejscu. Czy będzie to miejsce historyczne jak np. Dunkierka, gdzie podczas drugiej wojny światowej wojska alianckie zostały wyparte przez Niemców i cała akcja wycofywania się i ratowania wszystkich którzy przeżyli zapadła na długo w świadomości ludzi. Czy będzie to nasze polskie Westerplatte  ostrzelane za okrętów na początku wojny, czy stumilowy las gdzie mają miejsce wydarzenia z życia Kubusia Puchatka. Możliwości mamy całkiem sporo.

Ostatnim rodzaje iskry mogą być wydarzenia. Wydarzenia są moim zdaniem tą najistotniejszą częścią, ale z biegiem czasu niosą też za sobą wspomnienia i naukę, które można wykorzystać i przekazywać dalej. Są też bardzo często świadectwem dawnych czasów i  bez nich żadne miejsce, czy osoba nie byłyby dla nas tak istotne. Miejsca stają się istotne właśnie poprzez działanie i wydarzenia z nimi związane.

Temat to nie jest jednak tylko iskra czy też rdzeń powieści. Temat to motyw przewodni.  Może to być klasyczna walka dobra ze złem, może to być też niesienie pomocy, lub dążenie do jakiegoś celu. Temat będzie dobry tak długo jak długo będzie niósł ze sobą pewną wartość. a ta wartość będzie jego walutą społeczną.

Waluta społeczna występować  może w kilku formach.

Odbiorca danej historii musi odczuć, że po przesłuchaniu, przeczytaniu lub obejrzeniu czegoś będzie mógł o tym porozmawiać z innymi. Walutą może  być też budowanie wspólnoty, czyli kiedy w historii występuje dość jasny podział na NAS i TAMTYCH, którzy często występują w roli tych gorszych, to buduje poczucie więzi i tożsamości

Historia powinna też docierać do odbiorcy w sposób który porusza jego wewnętrzne JA, czyli w jakiś sposób z nimi rezonuje. Musi być dla niego zrozumiała, a jeszcze lepiej gdy jest dla niego też pożyteczna. Czy przedstawione w niej informacje będzie mógł później jakiś sposób przełożyć na swoje działania lub poczujesz się po prostu bogatszy o nową wiedzę.

Jak przedstawisz bohatera?

Niezależnie od tego jaki wybierzesz temat historii i w jaki sposób będziesz  ją przekazywał, opowieść musi mieć bohatera. Cytując Pawła: najgorsze co możesz zrobić to uczynić swojego bohatera  nijakim. Żeby przełamać tą pierwszą barierę poznawcza najlepiej zastosować stereotypy.

O wiele łatwiej będzie nam zdefiniować że ktoś jest lekarzem kiedy zobaczymy go w białym kitlu i z przewieszonym stetoskopem. Choć żaden normalny lekarz praktycznie tak nie chodzi, to do takiego i obrazu jest większa część z nas przyzwyczajona. Tak samo mechanik nie będzie ubrany w elegancki garnitur tylko będzie miał na sobie robocze spodnie uwalone smarem i jakieś części lub narzędzia w ręku. Oczywiście większość z nas ma też jakieś utrwalone w głowie stereotyp na przykład do różnych narodowości jak Niemców, Rosjan czy Amerykanów.

Każdy stereotyp składa się z kilku elementów, jednak by lepiej się poznać zapraszam do sięgnięcia po książkę.

Kolejnym ważnym elementem każdego bohatera jest jego cel. Bohater musi do czegoś dążyć. Jeśli ten cel nie jest jasno sprecyzowany i przedstawiony odbiorcy,  to historia może stracić dla niego jakikolwiek sens. Jak się przyjrzeć bajkom Disneya przykładowo, to główny bohater zawsze ma silną motywację do czegoś. Czasem zmienia się to w trakcie, jednak dodatkowo mamy tu bardzo ważny element – bohater nigdy się na niego nie nadaje. Cel zawsze przerasta go o lata świetlne. Najlepsze w tym jest to że taki schemat najlepiej przywiązuje wiza do bohatera.

Sam cel jednak nie wystarczy.  Kiedy oglądamy film o chłopcu który jedzie do sklepu po bułki to właściwie o niczym nam nie mówi. Ten cel nabiera znaczenia, gdy stoi za nim motywacja.  Przykładowo może to być opowieść o chłopcu który jedzie do sklepu po bułki dla chorej i głodnej babci, która sama nie jest w stanie nawet wstać z łóżka. Nagle nabiera to sensu.  Paweł w swojej książce nazywa to napędem. Napęd to coś ważnego. W przypadku chłopca i babci będzie to miłość, w filmach o Indianie Jones’ie będzie to odkrycie, zaś w Homerowskiej Odysei będzie to powrót Odyseusza do domu.

A i najważniejsze –  bohater musi mieć imię Nikogo nie będzie obchodzić historia jakiegoś lekarza czy jakiegoś żołnierza.  To musi być Dr House albo Szeregowiec Ryan.

Przefiltruj rzeczywistość

Dobra skoro mamy temat i naszego bohatera, to teraz zastanówmy się nad tym jak zebrać to w całość i powiedzieć tak, żeby zadowolić widza.

Czy chcemy opowiedzieć o jakimś rzeczywistych wydarzeniach lub przedstawić naszą w taki sposób, by brzmiała rzeczywiście, musimy pamiętać o jednym bardzo ważnym aspekcie –  rzeczywistość jest nudna.

Wiadomo, różne sytuacje się zdarzają. Jednak przez większość czasu w naszym życiu nie dzieje się nic, co by mogło zainteresować inną osobę. Filtrowanie rzeczywistości polega na tym, żeby wybrać z niego tylko te elementy, które dają wartość odbiorcy.  Kiedy już mamy te kluczowe momenty możemy je dodatkowo dramatyzować. Popatrz na  to w ten sposób:  normalnie patrzysz na świat przez przezroczyste okulary lub w ogóle ich nie używasz.  Co by się stało gdybyś nagle założył na przykład zielone okulary? Jak inaczej wtedy wyglądał by ten świat?  Które elementy byłyby bardziej wyeksponowane a które by się gubiły? Popatrz teraz przez czarne okulary. Jak teraz wygląda świat?  To jest akurat moja osobista dygresja i o tym Paweł nie wspomina, jednak uważam to za bardzo wstępne ćwiczenia. Pozwala to przede wszystkim nadać odpowiedni ton i barwę naszej opowieści.

Wracając jednak do dramatyzacji – teraz te wszystkie elementy które masz zapisane trzeba odpowiednio poukładać.  Każda opowieść ma gdzieś swój początek i koniec. W którymś momencie musi się znaleźć ten moment kluczowy. To są właśnie te elementy które odbiorca prawdopodobnie najlepiej zapamięta i na nich powinniśmy się najbardziej skupić. To są nasze ramki. Nie trwają one jednak długo.  Przypomnij sobie ostatni film który widziałeś. Jak płyną w nim czas? Jak wyglądały jego najważniejsze sceny? Pytam o najważniejsze bo tych mniej istotnych z zasady nie powinieneś pamiętać. Te mnie istotne to klej. Zadaniem kleju jest połączenie gotowych elementów tak, żeby nie było między nimi żadnych przerw.  Nie dom Akcja może toczyć się wolniej lub szybciej, jednak musi zachowywać ciągłość

I jedna rada którą dał nam Paweł –  zacznij od zakończenia.

Uwiarygodnij rdzeń

Dobra opowieść to taka, w którą jesteśmy w stanie uwierzyć. Tutaj okropnie uwydatnia się  moje przyzwyczajenie sprzedażowe. I tak musimy tą historię sprzedać.

Ludzie będą mniej skłonni uwierzyć w daną opowieść jeśli będzie ona przedstawiać elementy, które są sprzeczne nie tylko z przekonaniami ale też z tym jak widzą świat. Jeśli będziesz mówić o w żółtych pomarańczach i różowych cytrynach, to coś im może w tym nie grać. Oczywiście takie rzeczy są możliwe ale to nie chodzi o to co jest możliwe, a o to co jest znane.

Arystoteles zmienia jakie trzy podstawowe elementy opowieści. Logos  czyli właśnie rdzeń. Patos czyli emocje i słowa, I etos czyli autorytet.

Przykładowo – kiedy  jesteś chory i potrzebujesz pomocy, to on zwrócisz się chętniej do lekarza czy do pielęgniarki? Oczywiście zwrócisz się do osoby która ma dla ciebie większą autorytet. Czasem może być to pielęgniarka, jednak w większości przypadków każdy z nas zgłoś się do lekarza.

Logos to z kolei fakty. Kiedy ktoś ci pokazuje czarno na białym, na liczbach że coś działa to uwierzysz? Tak samo działa przedstawienie wyników badań naukowych. We wszelkich artykułach ulubionym chyba sposobem wszystkich dziennikarzy, są ci owiani złą sławą amerykańscy naukowcy. I wiesz co jest w tym najgorsze?  Że to działa.

By uwiarygodnić to, o czym piszemy lub mówimy można zastosować jeszcze wiele innych technik, ale  by zapoznać się z nimi odsyłam do książki.

Zaskocz

Okazuje się, że w zaskoczeniu nie ma wcale nic zaskakującego. Wystarczy wykorzystanie kilku elementów i złożenie ich do kupy. Każdy z nas myśli w jaki sposób  schematycznie. Oczywiście – ku ogólnemu zaskoczeniu – jest w Pawła książce rozdział właśnie o tym jak budować zaskoczenie. Po grecku nazywa się to anagnorisis. I odczarujmy to na samym początku. Nie chodzi tutaj do końca o to by być nieprzewidywalnym i wprowadzać 10 zbiegów okoliczności które w jakiś dziwny sposób napotykają tylko naszego bohatera, ale by robić to umiejętnie i z rozwagą. Anagnorisis to jest tak naprawdę moment “aha”. To jest ta kluczowa ramka w której odbiorca nagle uświadamia sobie do czego prowadziły wszystkie zdarzenia I co tak naprawdę może się teraz stać. Ten moment “aha” niesie też często przesłanie. Dlatego nie warto używać zbiegów okoliczności – one nie działają, nie są przekonujące. W realnym życiu bardzo rzadko liczymy na szczęście. Większość z nas woli jednak liczyć na siebie niż na to że jakaś magiczna siła sprawi, że wszystko będzie dobrze.

Rodzaje tych elementów mogą być różne. Przykłady? Moment, kiedy odkrywamy prawdziwą tożsamość jakiejś postaci, na przykład dowiadujemy się, że Lord Vader jest ojcem Luka Skywalkera, albo możemy też pokazać prawdziwe motywy które jak już ostatnio kierują,  przykładowo na koniec trzeciej części Harry’ego Pottera dowiadujemy się że Syriusz Black tak naprawdę nie chce zabić Harry’ego tylko uratować go przed kimś, innym który tak naprawdę jest zagrożeniem. Albo kiedy w szóstej części poznajemy prawdziwą tożsamość i motywy działania Snape’a.

Ale lecimy dalej.

Dodaj emocje

O emocjach w storytellingu moglibyśmy porozmawiać naprawdę naprawdę długo. Choć Paweł nie poświęca im wcale najwięcej miejsca w książce, to bardzo silnie akcentuje jak ważnym są elementem. Ich wartość i udział w odbiorze opowieści są nie tyle nie do przecenienia, ale są niezbędnym i kluczowym elementem każdej, ale to każdej opowieści.  Jeśli na koniec nikt się nie zaśmiał i nie uronił łzy, to znaczy że wszystko co zrobiłeś było niepotrzebne.

Oczywiście prosty materiał informacyjny wcale nie musi być opowieścią i jeśli nie planujesz obierać go w taką skorupkę to nie ma się czym martwić. Pomyśl jednak o ile łatwiej byłoby taki materiał przyswoić, oraz o ile łatwiej odbiorca by go zapamiętał, gdyby było w nim coś więcej niż suche fakty. Jeśli to ma być reklama i ma zachęcić innych do kupienia lub skorzystają swoich usług, to już wręcz obowiązek by element emocji zawierała.

Ale stop – czym są właściwe emocje?

Korzystając z definicji – cytuję – “krótkotrwałe zmiany naszego stanu psychicznego”. Czyli w odróżnieniu od np. radosnego nastroju który może trwać dzień tydzień, dwa lub cały rok u niektórych, to przyjemność trwa zdecydowanie krócej. Tak samo jak można być melancholijną osobą, tak smutek będziemy odczuwać tylko przez jakiś czas w odpowiedzi na pewne wydarzenie które wywołało to uczucie. Tutaj żeby dowiedzieć się nieco więcej Paweł poleca jakiego autora jak Poul Ekhman, który jest jednym z najczęściej cytowanych psychologów,  a badał właśnie emocje.

Ok, to dlaczego emocje w opowieści są aż tak ważne?  Otóż Ich zadaniem jest zająć nasz mózg tak, żeby poddaj się chwili obecnej  i oderwał od innych zajmujących nas spraw. Emocje mają za zadanie coś zmieniać: mogą albo nas zatrzymywać kiedy widzimy smutne reklamy w telewizji, albo zachęcać do działania poprzez uczucia jak gniew czy radość. Tu występuje też rozróżnienie na emocje przyspieszające i spowalniające. Przeczytacie o nich więcej w rozdziałach 3, 13 i 21. Bardzo polecam.

Wybierz medium i dobierz format

Ostatnim elementem układanki jest dobór odpowiedniej formy przekazu. Zacznijmy od tego jak przekaz powinien być skonstruowany. Wracamy znów do Arystotelesa. W swoich rozważaniach na temat retoryki mówi o czymś takim jak trójkąt opowieści.  Z jakich elementów składa się taki trójkąt? Pierwszym elementem jest autor, czyli osoba która tworzy tekst. Drugim elementem jest odbiorca, czyli osoba która ten tekst czyta lub słucha. Ostatnim z nich jest tekst, czyli wiadomość albo komunikat który przekazujemy. Jak łatwo zauważysz samo “story” w storytellingu jest jedynie jedną trzecią całej układanki.

W tym punkcie zastanowimy się nad dwoma pozostałymi, które tworzą człon telling.

 

Ważnym elementem tworzenie narracji w opowieści będzie zastanowienie się w jaki sposób będzie ona dystrybuowana. Czy będę tam billboard, reklama w radiu, w telewizji, podcast czy broszura, w inny sposób będziemy formować treści i w inny sposób będą one przekazywane. Kanały i wykorzystywane w nich sposoby przekazu informacji możemy podzielić na kilka sposobów. Komunikacja może być:

  • synchroniczna i asynchroniczna,  czyli zależnie od tego kiedy następuje wymiana informacji. W przypadku radia, kiedy komunikat nadawany jest na żywo i odbiorca na żywo go otrzymuje, to jest to komunikacja synchroniczna. Kiedy natomiast jest to gotowa nagrana reklama powtarzana zwykle co jakiś czas, to jest to komunikacja asynchroniczna;
  • jednostronna i dwustronna – jednostronna są to typowe mass media, np. radio, telewizja. Choć wprowadzana jest na bieżąco coraz większa interakcja z widzami,  to wciąż sporo brakuje im do komunikacji dwustronnej, której będzie rozmowa telefoniczna lub jakiś wpis w mediach społecznościowych, które użytkownicy mogą komentować, a autor ma możliwość odpowiedzi na pytania;
  • publiczna i prywatna – przykładowo, billboard przy drodze będzie komunikatem publicznym,  zaś e-mail wysłany do jednej osoby będzie komunikatem prywatny
  • pośrednia i bezpośrednia –  pośredni to ulotka, a bezpośredni – wystąpienie na konferencji

Uważać musisz szczególnie na to, by dobrać narrację do odpowiedniego kanału. Każdy ma swoje plusy i minusy jest to obszerniej wytłumaczone w książce. Kiedy jednak mamy już te dwa elementy, czyli opowieści i kanał, kombinacja tych dwóch elementów pozwala stworzyć format.

 

Format  to element na który należy zwracać szczególną uwagę.  właściwie dlaczego? Wystarczy prosty przykład – przekształcenie książki w formę audio.  Owszem można to zrobić nagrywając po prostu treść dzięki pomocy profesjonalnego lektora. W przypadku książek poradnikowych będzie to prawdopodobnie wystarczająco dobre. Możemy dokładnie tak samo zrobić z książką  fabularną. Bierzemy lektora, sadzony go na krześle, dajemy mikrofon, książkę i niech czyta. Można to zrobić bez innym sposobem. Możemy zatrudnić grupę aktorów, którym przydzielimy role, opisy sytuacji zamienimy częściowo na dźwięki. Nie zostawimy jedynie opisów widoków. Tego typu adaptacja nazywa się superprodukcjami  i co najlepsze nawet Biblia jest właśnie przetwarzana na taki format.
Chodźmy jeszcze krok dalej. Co jeśli na podstawie tej książki chcemy nagrać film? Wtedy zwykle nie tylko przestawiamy wizualny i dźwiękowy wszystkie opisy, przy tym oczywiście zatrudnia z aktorów którzy odegrają konkretne role. Najczęściej jeśli tworzymy adaptacje książek to musimy najczęściej wybrać z tej książki to co najlepsze. Zdarza się że ekranizowane są grube tomiszcza i mało kto miałby ochotę oglądać film który będzie trwał 15 godzin. Wybieramy wtedy te najważniejsze ramki, dodajemy  trochę kleju, ale właściwie fabuła zostaje najczęściej bez większych zmian.

Co z kolei musielibyśmy zrobić żeby przełożyć taką książkę na format serialu? To zostawiam Wam do przemyślenia. I tym kończę punkt 7.

 

KKU#3 – “Pamięć Absolutna” Arnolda Schwarzeneggera

Po dłuższej przerwie (tak, dla mnie 3 tygodnie to długo 🙂 ) wracam do nagrywania.

W tym odcinku porozmawiamy już nie tyle o książce, co o osobie. I to nie byle jakiej, bo przybliżam historię Arnolda Schwarzeneggera, 7-krotnego Mister Olimpia (i masa innych wyróżnień), czołowego aktora kina akcji lat 80 i byłego gubernatora Kalifornii.

Zorientowałem się, że nie opowiedziałem o tym dla kogo jest ta książka. Nadrobię to tutaj:

  • dla zainteresowanych rozwojem i chcących po prostu osiągnąć więcej
  • dla szukających w życiu równowagi pomiędzy rodziną a pracą
  • dla szukających inspiracji  lub wzoru do (częściowego) naśladowania

Cała reszta w nagraniu, a jeszcze więcej w książce.

Zapraszam do słuchania i opiniowania w komentarzach lub na facebooku Książki Które Uczą

 

Jak Lewy został królem

O Lewym słuchałem w aucie.

 

Podróże bardzo sprzyjają wchłanianiu kolejnych audiobooków, więc chętnie z tej możliwości korzystam. Na książkę o Lewandowskim natrafiłem dzięki współpracy Audioteki z Orlenem i nie jedna jeszcze pozycja z tego serwisu zostanie na tym blogu przytoczona.

 

Ta biografia RL9 został napisana – co najciekawsze – bez udziału Roberta. Autorzy oparli ją na wywiadach ze 107 osobami, którzy byli obok niego przez lata budowania kariery. Obserwowali jego wzloty i upadki, oraz uczestniczyli w najważniejszych momentach w życiu. Taka zmian perspektywy jest o tyle ciekawa, że poznajemy jego życie z różnych punktów widzenia i dostajemy szeroki pogląd na jego osobowość i charakter.

 

Jest to pozycja przede wszystkim dla:

  • Fanów Lewandowskiego
  • Zainteresowanych historią piłki nożnej
  • Lubiących książki o ludziach sukcesu
  • Posiadających silny filtr treść vs. opinia

 

Jeśli chcesz przeczytać tą książkę, by dowiedzieć się jak osiągnąć taki sukces jak Robert, to powiem jedno – nie czytaj tej książki. Nie ma to sensu, bo w jego sukcesie (przynajmniej z perspektywy tej pozycji) nie ma nic nadzwyczajnego. Są 3 elementy, które pozwoliły mu dojść do tego miejsca i nie będą one dla Ciebie zaskoczeniem:

  • Trening

Bardzo dużo poświęcał na treningi. Przychodził pierwszy, wychodził ostatni. Wśród znajomych miał opinię pracusia. Był zawsze punktualny, sumienny i słuchał się trenera. NIe marudził i nie narzekał. Robił co miał zrobić i nie jęczał jak mała dziewczynka, że coś mu się nie chce.  

  • Dyscyplina

To element sukcesu prawie każdej znanej osoby. Wytrwałość i dążenie do określonego celu są fundamentem kariery. Fakt, niektórym przypadkom się poszczęściło. Niektórym.

U Roberta widać było determinację i zaciętość, której wielu może pozazdrościć. Przeżywał swoje porażki, ale nigdy nie zrezygnował. Nawet po wyrzuceniu z Legii nie stracił wiary w umiejętności. Wiedział, że jego chwila nadejdzie.

  • Wsparcie rodziny i znajomych

Niezależność i wiara w siebie są istotne. Nie zbudowane jednak za młodu jedynie w trudach mogą przyjść na świat w dorosłym człowieku. Robert miał wsparcie. Rodziców, siostrę, przyjaciół. Po śmierci ojca nie został sam by rozpaczać. Zawsze otaczali go najbliżsi, na których mógł liczyć. Po wyrzuceniu z Legii jego mama pomogła mu w znalezieniu nowego klubu, by Robert mógł dalej grać. By nie straci kontaktu z piłką i przez lat wypracowanych umiejętności. Okazało się to krokiem milowym w jego karierze i trampoliną, która wybiła jego karierę do Lecha, Borusii Dortmund, a wreszcie Bayernu Monachium.

 

Cóż więcej mogę dodać? Niewiele. Lewy stał się gwiazdą.

 

Po wielu perypetiach, chwalebnych wzlotach i nagłych upadkach. Jego karierą zarządzał również solidny manager, a teraz ma wokół siebie  sztab ludzi pilnujących jego marki i medialnej prezencji.

 

Świadomie też inwestuje zarobione przez siebie pieniądze. Powstała niedawno agencja marketingowa Stor9_ mająca skupiać wokół siebie gwiazdy światowego sportu i dbać o ich markę, by świeciła nawet, gdy nie błyszczą tak dobrze na boisku, czy korcie. 

 

Na koniec fragment meczu, w którym Lewy wciągu 9 minut trafił 5 razy do bramki VfL Wolfsburg:

 

KKU#2 – ABC Psychologii Komunikacji

Dlaczego ludzie się nie rozumieją?

Dlaczego tak trudno przekazać w zrozumiały sposób niektóre informacje?

Jak z zainteresowaniem słuchać innych, by nie czuli się przy nas źle?

Na te i wiele innych pytań odpowiada Elżbieta Sujak, autorka książki “ABC psychologii komunikacji”. Sama książka jest króciutka. Ma zaledwie 90 stron i kosztuje 12 zł, jednak wiedza w niej zawarta są warte znacznie więcej. I pamiętaj:

 

By być zrozumianym, trzeba być zrozumiałym.

 

 

KKU#1 – Biblia Copywritingu

Jak pisać angażujące teksty?

Co robić, by klienci kupowali?

Czy jeden tekst może zdziałać więcej niż zawodowy handlowiec?

Odpowiedź jest jak zawsze gdzieś po środku. By oszczędzić Ci błądzenia w ciemnościach i niepewności, przygotowałem ten odcinek. Opowiadam w nim o książce Biblia Copywritingu autorstwa Darka Puzyrkiewicza.

 

W przyszłości pojawią się transkrypcje podcastu, jednak chwilowo zapraszam do wysłuchania. Znajdziesz tam informacje o tym:
– czym jest copywriting i dlaczego warto ten temat zgłębiać;
– kim jest autor i czy można mu zaufać;
– dla kogo jest ta książka i czy warto ją czytać;
– jakie są najważniejsze lekcje, które możesz z niej wyciągnąć.

 

Jak przewodzić tłumom

Przeczytanie dobrej książki objawia się u mnie zwykle tym, że jestem nią ogromnie podjarany i już sobie planuję jak wykorzystam nową wiedzę, albo jak moje życie się zmieni, albo komu się nią pochwalę.

No i wychodzi dupa. Za każdym razem.

Tendencja jest taka, że te książki po przeczytaniu lądują z powrotem na półce i najczęściej prawie całkowicie zapominam ich treść, pamiętając tylko jakiś ogólny przekaz. No a nie po to autor siedział i rzeźbił w słowach żeby tak się stało, no nie?

Dlaczego w ogóle ta książka? Cóż, na dobrą sprawę pierwszy raz usłyszałem o niej od Krzysztofa Gonciarza (znanego youtubera) który polecał ją jako jedną z najbardziej wartościowych lektur, które w jakiś sposób zmieniły jego patrzenie na świat. Jako, że zbudował sobie u mnie całkiem spory autorytet, bez wahania tę książkę zakupiłem. I nie były to pieniądze stracone. Za nią samą zapłaciłem chyba 17 zł + wysyłka.

O kim właściwie mówimy?

G. Le Bon był socjologiem z Paryża. Uznawany za jednego z prekursorów socjologi społecznej.

Sporo podróżował po świecie i być może to właśnie te podróże przyczyniły się do jego zainteresowania psychologią i zachowaniem różnych społeczeństw. Jako pierwszy przeprowadził analizy zachowania tłumów, które doprowadziły w dalszym ciągu do powstanie omawianej właśnie publikacji.

Czas napisać o czym jest ta książka i jakie wartości jest w stanie nam przekazać, oraz kto na dobrą sprawę powinien (jeśli ma czas i cierpliwość) się za nią zabierać.

Format opisu i recenzji postanowiłem chamsko zerżnąć z gotowca, czyli recenzji, które pojawiają się co jakiś czas na YT na kanale Rozwojowiec (polecany bardzo). Może w trakcie kolejnych wpisów wyewoluuje to w bardziej moją formę.

Zacznijmy ocenę bardzo ogólnie. Tu posłużę się pożyczoną skalą, czyli Praktyczność-Poczytność-Inspiracja-Innowacja.

PRAKTYCZNIE w tej książce zawarta jest tooona wiedzy, ale jak ją zastosuje czytelnik to zależy już właściwie w pełni od niego. Autor podaje różne przykłady i odniesienia konkretnych wydażeń i postaci historycznych, ale większość z nich bardzo ciężko przenieść będzie 1 do 1 na dzisiejsze realia.

Wyjątkiem mogą być tutaj przykłady i teorie odnoszące się do polityki. Nie wiem, może jestem trochę skrzywiony na tym punkcie, ale porównując przypisy i akcje opisane w książce aż trudno jest mi nie odnieść tego do prezentowanych przez telewizję i internet co burzliwszych smaczków i scenek z walk podczas obrad sejmu.

3/5

Publikacja to nie lekka. Choć ma ok 90 stron, to brnąłem przez nią prawie miesiąc. Wliczjąc w to oczywiście długie przerwy, gdy wręcz nie miałem ochoty na nią patrzeć. POCZYTNA więc on nie jest w żadnym aspekcie. Jeśli szukasz czegoś lekkiego do snu, to nie ta bajka.

1/5

Przykłady choć historyczne, to genialne. Wiedza choć dawna, to aktualna.

Tak, dla zainteresowanych socjologią i wszystkim co związane z ludzką psychiką będzie MEGA INSPIRUJĄCE. Liderzy organizacji, influencerzy i marketerzy – to dla Was!

Nie każdy będzie tak do tego podchodził jednak dla mnie mocne i treściwe. 5/5

Czy książka z przed ponad 100 lat może być INNOWACYJNA? No raczej nie, choć moje myślenie zmieniła co najmniej o kilka stopni. W umysłach niektórych zostawi z pewnością większy ślad niż w moim, ale jak na laika nauk społecznych ocenię lekko, bo będę do niej wracać.

2/5

Dla kogo będzie ta książka?

Po pierwsze i najważniejsze – dla lubiących mięcho. Tak bardzo.

Jest treściwa, ogarnięta, przekazuje kompleksową wiedzę w sposób usystematyzowany i z pewnością zaznaczysz w niej nie jeden akapit.

Będzie też świetna dla Community Managerów. Społecznościom o dziwo wcale nie tak dalego do tłumu, więc większość zawartej w niej wiedzy z pewnością się przyda.

Dla liderów, a szczególnie polityków. Większość przykładów dotyczy właśnie polityki w bardzo szerokim znaczeniu, ale mówi też o autorytetach społecznych, jak i wojskowych. Jest więc o czym myśleć.

No i wreszcie to, po co jest ten wpis – czego się z niej właściwie dowiesz?

Lekcja 1 – tłumy są wszędzie.

To jest coś, na co warto zwrócić uwagę biorąc od lupę rosnącą z każdym wielkiem potęge mas.

W dawnych czasach, za panowania monarchów i władców istniał jeden przywódca i ludzie czy chciei czy nie, musieli się mu podporządkować. Jeśli był jednak straszną lamą i wladza wymykała mu się z rak, to mógł abo uciekać, albo czekać w nieustannym strachu az zbuntowany tłum powiesi go za jaja albo nabije na pal. Wtedy jego miejsce zastępował inny cwaniak i trwało to dalej.

Dzisiaj mamy demokrację.

Dzisiaj mamy smartfony, facebook’a i inne media. Dzisiaj informacja biegnie w ciągu sekundy na drugi koniec świata. Robimy pochody w obronie praw. Wrzucamy glosy do urny, by dążyć do ciągłej zmiany. Zawsze chcemy lepiej, bo zawsze może być lepiej. Jeśli ktoś nam nie pasuje na stołku, który mu daliśmy, to możemy w jeden dzień obrzucać go gównem i wywalić na zbity pysk. I tym jest demokracja – władzą tłumu.

Lekcja 2 –  tłumem rządzą impulsy.

I zmienność. Tłum jest podatny na wszystko co niestałe, nagłe i sugestywne.

Tłum pozostaje w ciągłym oczekiwaniu. Jeśli z tego chcesz skorzystać to nie ma ściany łatwiejszej o zburzenia. Właściwie – nie ma żadnych ścian. Wszyscy jego członkowie pójdą za Tobą jak stado wiernych owieczek (tylko mniej miłych i puchatych).

Jest tu tylko jeden minus. Jak szybko w oczach tłumu wzrośniesz, tak szybko możesz stracić.

Napoleon. Jezus. Coś Ci mówią te imiona?

Tak, to właśnie ludzie, którzy w jedej chwili będą u szczytu sławy i chwały, zostali w chwilę zmieszani z błotem. Piękne zakończenie historii.

Tłum to bowiem stado niewolnikó, które nie obejdzie się bez Pana. Tego, czy jakiegoś innego. Zawsze sobie jakiegoś znajdzie.

Kolejny minus jest taki, że może być gorszy od poprzedniego.

Lekcja 3 – życie złamie niezgodną z nim ustawę

Tłumu opierają się na tradycji, ideach lub wierzeniach. Czasem na tych trzech aspektach jednocześnie.

Wierzenia są podstawą. Na ich fundamentach określamy nasze cele i potrzeby. Znajdujemy w nich inspirację i odniesienie. Maję odpowiedź na wszystko.

Z tradycji się wywodzimy, ponieważ to one worzą cywilizację. Zbudowane są na wartościach, które przyjmujemy za pewnik i względem nich rozwijamy społeczeństwo.

Idee są wytworem potrzeb. Kiedy tradycji już nie starcza, w wierzenie wypadną nam z pamięci szukamy nowych rozwiązań. Patrzymy w dal i szukamy nowych celów i nowych wartości.

Ten cykl rozwoju tyczy się każdego społeczeństwa. Kiedy to co mamy już nam nie wystarcza, a nasze potrzeby wykraczają poza schematy przyjęte w tradycyjnych źródłach, pojawia chęć pójścia dalej.

Jak we wszystkim, tak i w tym przydaje się kropla umiaru. W parlamentach angielskich dominowało kiedyś takie powiedzenie:

“Nie dbaj o symetrię, a uważaj pilnie na użyteczność; nie należy usuwać rzeczy anormalnych jedynie dlatego, że są anormalne; nowości należy tylko wtedy zaprowadać, kiedy czuje się pewne braki, przy czym należy tylko tyle ich wprowadzić, ile potrzeba; podany projekt powinien dotyczyć tylko tego wypadku, dla którego został stworzony, bo szablon w myśleniu jest rzeczą najstraszniejszą.”

Nie stosowanie się do powyższej zaday prowadzi cześto do tego, że powstaje gro instytucji będących niepotrzebnym wytworem sztucznych potrzeb, w dodatku występując w śmiesznych strojach z krótkim terminem przydatności.

A co będzie później? Życie zweryfikuje.

***

Poza tymi znajdziesz w tej pozycji informacje o rodzajach tłumów, motywach i procesach ich kształtowania oraz sposobach kontroli i sprawowania nad nimi władzy.

Liczba stron zachęca, jednak proponuję zabezpieczyć ołówek lub miejsce do robienia notatek na czas czytania.

A i bardzo chętnie dowiem się co było w tym wpisie słabego. Napisz proszę wszystkie sugestie i rady w komentarzu.

Będę bardziej niż wdzięczny.

Miłego życia 🙂

 

W kraju na szczycie świata – Dalajlama

Polacy uwielbiają opowiadać o historii swojego narodu. Pomimo licznych wojen u okupacji udało nam się w końcu wydostać spod jarzma zaborców i żyjemy w szczęśliwym i demokratycznym państwie. Choć wiele złego można powiedzieć, a temat polityki jest standardowym źródłem dyskusji i kłótni, to poszanowanie człowieka wydaje się wzrastać wraz z czasem.

     Książka “Dalajlama. Dzieciństwo i młodość” napisana przez Claude’a B. Lavensona przybliża nam historię tak dobrze wszystkim znaną. Opisuje życie XIV Dalajlamy – Tenzina Giaco – od czasu odkrycia w nim reinkarnacji Dalajlamy do początków XXI wieku, a w czasie tym zdarzyło się więcej, niż normalny młodzieniec doświadcza w całym swoim życiu. Trudna sytuacja polityczna, komunistyczne dążenia chińczyków i polityczne przepychanki to był chleb codzienny młodego mnicha, dla którego pokój i poszanowanie człowieka były wartościami nadrzędnymi.

     Młody dalajlama nie był sprawnym politykiem. Negocjacje w jego wykonaniu wydają się czasem błaganiem o zrozumienie, czasem z kolei pozostawia sprawy własnemu biegowi i uchyla się od odpowiedzialności. Ale nie chcę go oceniać. Robił wszytko, co było w zgodzie z jego religią. Nie znosił cierpienia ludzi i czuł się za nie odpowiedzialny. A każdy błąd skłaniał do refleksji.

    Ważne jest to jak wiele możemy się nauczyć wzorując się na jego postawie.  Wielokrotnie chciał zrezygnować spełnione pozycji jednak obowiązek wobec swojego ludu musiał wypełnić. Wiedział, że jest to jego przeznaczenie. Może być wzorem dla każdego z nas  i chociaż nie we wszystkich aspektach sprawdził się jako dobry przywódca to z pewnością sprawdził się jako przywódca duchowy. Nie ustawał w nawoływaniu do pokoju nawet wobec oprawców. Dla swoich ludzi był bogiem i niewielu byłoby wstanie podważyć jego mądrość.

     Czy możemy wykorzysta jakoś wiedzę i doświadczenia zawarte w tej książce? Owszem. Dowiadujemy się na przykładzie młodego przywódcy, że możliwe jest oparcie się naciskom, prowadzenie życia w zgodzie z wyższymi wartościami, oraz że prawdziwa troska i miłość to coś więcej niż skierowanie uwagi na dobro własnego narodu. To troska o wszystkich ludzi – kierujących się i dobrem i złem. Że nikt nie jest lepszy.

Uczy nas tego wiele sławnych przywódców i jeśli takiego przykładu szukamy w życiu, to jest więcej niż jedna możliwość podążania za nim.

 

Jak zostać Toaletowym Przedsiębiorcą

Powrót z pracy.

Korki.

Samochody toczą się sznurem jakby to była kolejna szansa do zrobienia dodatkowych nadgodzin. A za nadgodziny sie przecież płaci. Prawda? Siedzenie w napięciu za kierownicą Cię bardziej z każdą chwilą, a potrzeba napiera ostro tylnym wyjściem. Twoj kres wytrzymałości jest juz bliski.

Ale korek rusza. Mijasz kolejne ulice i skrzyżowania. Parking, schody, drzwi, łazienka, klo, uff…

Tego Ci bylo trzeba.

Po fakcie. Zbierasz gacie, sięgasz po papier… Ups…

Zostaly ostatnie trzy listki.

No to dupa. To co teraz?

I teraz, według jednej z filozofi budzą się najbardziej twórcze pomysły. Jesteś w sytuacji krytycznej, a to właśnie w jej obliczu musisz w najbardziej efektywny sposób wykorzystać wszelkie, nawet najbardziej skryte zasoby jakimi w tej chwili dysponujesz.

Wg. Mike’a Michlowicza sytuacje w których masz dość czasu i pieniędzy na podjęcie działania nie są tak budujące, jak sytuacje w których musisz borykać się z brakami i niedogodnościami. Łatwy start to łatwy koniec. Jeśli jednak start nie był taki przyjemny i musiałeś sporo natrudzić się by przetrwać ten trudny etap, to jest wielka szansa, że i sporo się w tym czasie nauczyłeś. I to właśnie premiować będzie w przyszłości.

Pan, którego wcześniej wspomniałem napisał bardzo imteresującą książkę – Start-up Bez Pieniędzy. O czym w niej mówi? Głównie o przedsiębiorczości, a dokładniej o cechach, jakie w jego mniemaniu powiniem posiadać startujący przedsiębiorca, by jego przygoda nie zakończyła się falstartem.

Ale nie tylko o tym. Opisuje wiele przykładów sukcesów i porażek osób, które pewnego dnia postanowiły pójść drogą smaozatrudnienia. Nie było to często łatwe, mogło też nie byc przyjemne, ale w kazdym przypadku było to opłacalne.

Ale do rzeczy. co chciałbym Ci w tym artykule przedstawić, byś nie uznał czytania go za stratę czasu, to 8 atrybutów, które zdaniem Mike’a musisz posiadać, by zacząć własny biznes nie mając przy tym grosza przy duszy. Zaczynamy!

1. Musisz rozwijać fundamenty swojej wiary. Musisz w samym sobie szukać wsparcia i odpowiedzi. Im większy jest Twój cel, tym więcej pewności i samozaparcia potrzebujesz. Musisz wiedzieć, że Twój sukces jest w 100% zdeterminowany przez Twoje przekonania, a nie przez okoliczności, pieniądze czy wykształcenie.

2. Musisz mieć pasję. Działać zawsze w jej obszarze. To nie musi być oczywiste dla osób z Twojego otoczenia, nie musisz wszystkim o tym opowiadać. Ważne są ciarki i ekscytacja którą odczuwasz, gdy o tym myślisz.

3. Musisz podjąć działanie. Nawet przedwcześnie. Musisz podjąć działanie wcześniej, niż inni na to wpadną. Często oznacza to ryzyko i podążanie szlakami jeszcze nieprzetartymi. Może to oznaczać że sparzysz się i to nie raz. lecz w większości przypadków zostaniesz za to nagrodzony.

4. Musisz być pomysłowy. PIeniądze są jak narkotyk, który tymczasowo ukrywa przed Tobą problemy. Pozwalają robić głupoty bez odczuwania konsekwencji, a przez to czynią jeszcze bardziej głupim. A sukces osiągniesz dzięki pomysłowości i pełnej koncentracji.

5. Muszisz opanować swoją niszę. Wybierz rynek, na którym konkurencja jest słaba, lub możesz zaproponować więcej produktów lub wyższą jakość usług niż przeciwnicy. Wtedy przejmujesz nad nim kontrolę.

6. Musisz wykorzystywać swoje zalety. Rozpoznaj te kilka z nich, które są Twoją największą wartością i naucz się wykorzystywać je doszczętnie. Wszystko w czym nie jesteś dobry – odpuść i najlepiej zleć to innym, którzy znają się na tym i zrobią to szybciej i lepiej.

7. Musisz obrać cel. Wiedzieć gdzie znajduje się meta (nie ta niebieska). Mimo tego nie planuj dokładnie wszystkich kroków. Skup się na planowaniu krótkoterminowym, osiągaj małe sukcesy, a ponich weryfikuj i ustawian żagle na nowo.

8. NIE możesz być normalny. Musisz być ryzykantem. Odrobinę dziwny. Może nawet szalony. A z pewnością wyjątkowy. To od ciebie zależy, czy zmienisz status quo.

Uważasz, że coś w tym może być? Myślałeś kiedyś o samozatrudnieniu? Polecam też inne pozycje tego autora. Znaleść je można na jego stronie internetowej, czyli www.mikemichalowicz.com.

 

Autostopem przez Życie

Nie jestem autostopowiczem. Nawet podróżnikiem sie nie nazwę.

Ot, odwiedziłem kilka zamków, bylem tu i tam ale ani specjalnie daleko, ani specjalnie wysoko. Nawet granic Polski jeszcze nie opóściłem, choć zbieram sie do tego juz od dłuższego czasu.

Nie powiem – chcialbym. Chce zwiedzać, jeździć i poznawać, ale nie dane jest to wszystkim, szczególnie tym z długami po uszy, żyjącym za hajs z ulotek i na słoikach od mamusi (czyt. studentom) i przeswiadczonymi, ze jak nie prześpi się nocy w wygodnym łóżku i browarem w ręce, to żadne to były wakacje.

Owszem tez to lubie. Szczególnie wraz ze wzrostem statusu i majątku w mBanku. Dupa się robi wygodna. Ale jest ten szczególny typ “podróżnika”, który u jednych buzi współczucie, a u innych przeciwnie – fascynację i podziw.

To autostopowicz.

Moja przygoda z autostopem zaczęła się pierwszego dnia mojej pierwsej pracy. Przeciągło się znacznie tego dnia. Busy odjechały, znajomych brak, a do domu 40 km. obok był przystanek, więc przy nim stanąłem i czekiałem, aż cokolwiek będzie jechać. Zeszło tak dłuższą chwilę.

Wedy zaczęła się bitwa myśli nieśmiałego chłopczyka – wyciągać kciuk czy nie? To nie było takie oczywiste, szczególnie patrząc na moją osobowość 7 lat temu. Po dłuższym namyśle zdecydowałem się.

Pierwszy samochód przejechał, tak i drugi, trzeci, dziesiąty… Czułem się dziwnie, ale tylko przez pierwszą chwilę. Później jednak przyzwczaiłem się do tej sytuacji, aż stało się to wręcz zabawne. W końcu zatrzymał się samochód, a miła para podwiozła mnie praktycznie pod sam dom, choć musieli nadrobić dobre 10 km. Fart!

Po tamtej “przygodzie” duzo się w tej kwesti nie działo, aż siedząc w akademiku kilka la później natknąłem się na blog www.autostopemprzezzycie.pl. Coś niesamowitego. Podziw, jaki mam do jego autora sięga wręcz nieba i mógłbym piać o nim bez przerwy odsiwtu do nocy. Przeczytałem go w 2 dni nie omijając żadnego posta.

Pewnego dnia okazało się, że Przemek robi prezentacje  Krakowie. Juz tam bylem, choć zaczynała się dopiero za 2 tygodnie. Wrażenia nieziemskie, albo wręcz przeciwnie – tak przyziemne i proste, ze każdy złapał haczyk. Skokowski mówi i pisze tak samo – prosto i ludzko. Bezpośrednio. Jednocześnie rybki upolowane. Wzrost czytelnictwa blogów w Polsce +0,012%.

Potem wydał książkę i przyjchał znów do Krakowa na kolejną prezentację. Byłem tam znów, a tym razem wyszedłem z autografem. Dlaczego poszedłem tam raz jeszcze słuchać tego samego?

Bo Przemek tak mowi, jak i pisze – prostolinijnie, otwarcie i radośnie (że szczyptą melancholii co 67 stron, bo akurat zatesknił). I ten wlasnie naturalny i bezpośredni styl przemawia do mnie najbardziej. Czyta sie go jednym tchem, a w pamięci jego przygody zostają przynajmniej do kolejnej zimy. Chyba, ze pójdzie sie w ślady autora. W trasę.

Dzięki Przemkowi wyruszyłem w pierwszą stopową trasę. Zamki, znajomi  i imprezy jako nagroda za zdaną sesję zimową.

Tak sie stało i choć dla osób postronnych to jest nic,  żaden wyczyn czy przygoda, jednak dla mnie to niezapomniany wyjazd z masa przygód i wspomnień, które zostają na lata.

Dzieki Przemek! Powodzenia na trasie 🙂

PS: Do przeczytania książki “Autostopem przez życie” Przemka Skokowskiego zachęcam tym bardziej, że pojawiła się już kolejna, tym razem z wyprawy do Ameryki Południowej.