Dołek – Seth Godin

W każdej chwili życia podejmujemy decyzje. Jedne dotyczą wyborów codziennych, jak np. zjeść owsiankę czy kanapkę, a inne dotyczą spraw wyższej wagi. Zmiany pracy, trwania w związku, czy rezygnacji z projektu.

Wybranie właściwej drogi jest trudne i często robimy to pochopnie, bez zastanowienia, żałując później swoich decyzji.

Z drugiej strony zdarza się, ze trwamy w tym bagienku dokupując wciąż nowe meble do wyposażenia, zamiast jak najszybciej się z niego wydostać. 

Jak więc wybrać właściwą drogę? Pisze o tym Seth Godin w swojej książce “Dołek”.

Ta książka jest dla Ciebie, jeśli:

  • jesteś przed podjęciem ważnej decyzji
  • zastanawiasz się nad kolejnym krokiem życiowym
  • masz problem z odpuszczaniem, lub odpuszczasz zbyt łatwo
  • chcesz być najlepszy w tym, co robisz

Z tej książki dowiesz się:

  • dlaczego rezygnujemy pochopnie i jak z tym skończyć
  • jak podejmować lepsze decyzje
  • jak być najlepszym w tym, co robisz
  • jak pokonać największą przeszkodę – siebie samego
  • jak zrozumieć moment, w którym warto zrezygnować

Posłuchaj wersji audio:

Listen to “KKU#35 – Dołek – Seth Godin” on Spreaker.

Przeczytaj całą książkę

Seth Godin – Dołek: moje notatki

Powiedzenie “zwycięzcy nigdy nie odpuszczają” znacznie mija się z prawdą. Jednocześnie w wielu sytuacjach ma w sobie jej część.

I o tym mówi książka “Dołek” (po angielsku The Dip) autorstwa Setha Godina.

Seth opisuje w niej różne przykłady i sytuacje, a na ich podstawie tłumaczy, że czasem warto odpuścić, a czasem warto napierać. Różnica między sukcesem a porażką nie leży w morderczej pracy, ale umiejętnym wybieraniu – nad czym pracować pomimo trudności, a co odpuścić natychmiast.

Podstawą jest zrozumienie 3 krzywych

Trzy krzywe

Żeby umiejętnie wybierać co porzucić, a przy czym zostać, warto najpierw zrozumieć co sprawia, że rezygnujemy.

A rezygnujemy z różnych powodów: trudności, nudy, zmęczenia, zmiany priorytetów życiowych, braku postępu, zatrzymania rozwoju.

Przy podejmowaniu decyzji, czy coś zostawić, czy robić dalej, podstawą jest zrozumienie w jakiej znajdujesz się sytuacji, a następnie zadziałanie odpowiednio do niej.

I w tym pomagają przedstawione przez Setha trzy krzywe.

1. Dołek

Nowemu często towarzyszy ekscytacja. Szczególnie projektom związanym z tzw. świetlaną przyszłością, marzeniami, czy ambicjami.

Wyobrażasz sobie jak to będzie super i z radością atakujesz temat. Wsiadasz w niego, chwalisz się wszystkim znajomym, kupujesz najlepszy sprzęt i nagle…

Nagle pojawia się dołek.

Wszystko przestaje mieć sens i zaczynasz mieć tego zajęcia serdecznie dość.

Taki dołek pojawia się w wielu miejscach.

Na każdych studiach jest przedmiot, który jest tzw. uwalaczem.

Np. na AGH na kierunku Elektrotechnika jest nim statystyka. I choć to nie tak, że jest tam z konkretnego powodu, to jak nie zdasz, to żegnasz się z tytułem inżyniera. Koniec.

Podobnie, ucząc się gry na pianinie trafisz na moment, w którym nie będziesz czuć żadnych postępów.

Trenując do maratonu trafisz na pierwszą kontuzję, albo przez tydzień, dwa, lub dłużej nie będziesz mieć postępów.

To są przykłady dołków.

Dołek to nic innego, jak przestrzeń pomiędzy entuzjastycznym startem, a mocnym finiszem.

To wszystkie odrzucone projekty i nieudane rozmowy o prace.

Wszystkie nieudane nagrania i wstępy, na które nikt nie przyszedł.

I teraz pewnie myślisz:

“Ok, znam to przecież. Wystarczy, że przetrwam ten okres i zacznę piąć się do góry!”

No tak to niestety nie działa.

Jeśli chcesz wyjść z dołka to nie wystarczy, że posiedzisz w nim wystarczająco długo. Wyjście z dołka to kwestia czasu i energii które poświęcisz na wydostanie się z niego.

To może być zmiana nauczyciele gry na gitarze, zmiana ćwiczeń na siłowni, dodatkowy kurs programowania, albo zmiana sposobu nauki na egzamin, do którego podchodzisz 6-ty raz.

Ważnym jest jednak, żeby nie pomylić bycia w dołku, od bycia ślepym zaułku.

2. Ślepy zaułek

Ślepy zaułek to jak ulica, na którą wjeżdżasz z jednej strony, jedziesz jedziesz jedziesz, docierasz do końca i jedyne co możesz zrobić, to wycofać.

O ile nikt nie wjechał za Tobą.

Ślepy zaułek w życiu możesz zauważyć wtedy, kiedy pracujesz, pracujesz, pracujesz, ale nic z tego nie ma, a perspektywa wcale, ale to wcale nie zapowiada się lepiej.

Nudzisz się niemiłosiernie, czujesz frustrację lub masz wrażenie, że wszyscy wokół Ciebie mają fajne życie, a Tobie czas cieknie jak krew z nosa po kolejnym zderzeniu z drzwiami do biura.

Jeśli ten opis przypomina Ci Twoją sytuację, to autor zdecydowanie radzi, by z ślepego zaułka uciekać najszybciej, jak tylko się zorientujesz, że w nim jesteś.

Ale nawet od ślepego zaułka jest coś gorszego.

3. Równia pochyła

Wyobraź sobie sytuację.

Chcesz rzucić palenie.

Wiesz, że to Ci szkodzi i postanawiasz w końcu rzucić. Czy wyobrażasz sobie usłyszeć w tej chwili “Ej, zwycięzcy nigdy nie rezygnują!”?

Kompletnie nie pasuje do sytuacji, no nie?

I choć trudniej to zauważyć w sytuacji zawodowej, bliskiej relacji czy sporcie, ale wszędzie możesz trafić na przykłady ślepego zaangażowania. Takiego, które jest równią pochyłą. Gdzie każdy dzień jest gorszy od poprzedniego. Gdzie nie ma lepszej opcji, niż jak najszybsza rezygnacja.

Zdefiniowanie na której krzywej się znajdujesz jest kluczowe dla Twojej przyszłości.

Nie unikaj dołka, porzucaj martwe końce i klify

Ze wszystkich wymienionych przykładów – dołek jest Twoim największym przyjacielem.

Dołek jest czymś, co z pewnością masz za sobą, żeby dojść do miejsca, w którym jesteś. Dołek, to np. Twoja praca magisterska, którą ciągnąłeś przez 3 lata, żeby w końcu z dumą zrobić sobie zdjęcie z jej wydrukiem przed drzwiami uczelni.

Jest znane powiedzenie: “Jeśli coś byłoby proste, każdy mógłby to zrobić”. Dlatego jeśli coś jest warte robienia, wyjątkowe, to najczęściej czeka na Ciebie dołek. Taki dołek, przez który przejdą nieliczni.

Nie bez powodu tak mało osób zostaje dobrze zarabiającymi aktorami.

Już dużym wyzwaniem jest dostać się na studia aktorskie, nie mówiąc o dalszej karierze, która owszem, usłana jest różami, tylko niestety tymi bez pączków. I każdy aktor trafi na taki dołek.

W moim ostatnio ulubionym podcaście – Imagined Life – możesz posłuchać historii wielu sławnych osób i dowiedzieć się jak wyglądało ich życie zanim jeszcze były znane.

I powiem Ci jedno – nie ma tam historii bez dołka. Ani jednej.

Oczywiście jest jedno ale – to są historie osób, którym się powiodło. A równie dobrze mogłoby tak nie być. Mogli trafić na dołki zbyt duże na ich możliwości. Mogli trafić na równie pochyłe, z których już nie byłoby odwrotu. O osobach, których życie poszło inną drogą zwyczajnie rzadko się mówi, jeśli wcale.

Dlatego tak istotne jest określenie w jakim punkcie jest ze swoim projektem. Z pracą, związkiem, czy biznesem. Bardzo łatwo pomylić dołek ze ślepym zaułkiem. Szczególnie, kiedy jesteśmy pochłonięci chwilą a nasze emocje jeszcze dodatkowo atakuje niekończąca się bieżączka.

Seth Godin pisze jasno – nie rezygnuj tylko dlatego, że coś jest trudne. Rezygnuj dopiero wtedy, kiedy to przestaje mieć potencjał. Kiedy staczasz się z równi pochyłej. Kiedy idziesz w stronę, która wysysa i będzie wysysać z Ciebie energię.

Dlatego tak istotne jest strategiczne kierowanie swoimi wyborami. Nie poddawanie się chwili, ale opieranie głównie na rozsądku.

Plus jest taki, że na te trudności możemy się przygotować.

7 sytuacji, w których odpuszczamy

  1. Kończy Ci się czas
  2. Kończą Ci się pieniądze
  3. Paraliżuje Cię strach
  4. Nie podchodzisz do tego na poważnie
  5. Tracisz początkowy entuzjazm i zapał
  6. Skupiasz się na celu krótkoterminowym, zamiast patrzeć na dalszą perspektywę
  7. Źle wybrałeś to, w czym chcesz być najlepszy na świecie.

Skoro wiesz, że się pojawią, to możesz się na nie przygotować.

Dlatego też podaje kilka pytań, które mają Ci pomóc w podjęciu dobrej decyzji.

Pytania, które poleca Seth

Te pytania dotyczą 2 sytuacji – zanim się za coś zabierzesz i kiedy trafisz na ścianę.

Zanim się za coś zabierzesz, zadaj sobie te pytania:

  1. Czy możesz być w tym najlepszy na świecie?

    Nie chodzi tu o cały świat, ale ten mikroświat, w którym działasz. O Twoją niszę. Czy masz możliwości, talent i zasoby potrzebne, by to się stało? Mi często zdarza się wpaść nagle w jakiś trend, zbyt szybko podjarać się nowym sportem lub tematem i wchodzę w niego jak dzik w żołędzie. Później jednak dochodzi do mnie, że kurcze, to chyba nie ta droga Panie Kamilu. Chybaś Pan skręcił trochę za wcześnie. I nie na mawiam do tego, żeby rezygnować z próbowania nowych rzeczy. Raczej, żeby unikać rzucania całego planu żywienia tylko dlatego, że pojawiła sie nowa dieta bananowa i obiecuje rewelacyjne efekty po 4 tygodniach.

  2. Czy ten dołek jest wart nagrody, która czeka na końcu?

    Zastanów się, czy efekt jest wart swojej ceny. Tak samo, jak nie kupujesz do prowadzenia bloga komputera do gier i nie zapisujesz się na kurs programowania, tak samo nie ma sensu inwestować w projekt, który nic Cię nie nauczy, nikomu nie jest potrzebny, a na koniec będziesz się wręcz dopraszać siebie o satysfakcję, bo ta nie zechce nawet do Ciebie zajrzeć.

I to są pytania, które autor poleca zadać sobie przed zaczęciem projektu.

Pytania w trakcie zderzenia ze ścianą.

  1. Czy ja panikuję w tej chwili?

    Często gęsto podejmujemy pochopne decyzje. Pewnie też Ci się to zdarzyło, kiedy pod wpływem emocji padły słowa, które paść nie powinny. Podjąłeś decyzje, które normalnie nie miałyby miejsca. 

    Dlatego uważaj na to. Wiem, że w dzisiejszych czasach łatwo niektóre sprawy zamknąć, wykasować i pozostawić za sobą, ale zastanów się, czy to jest faktycznie uzasadnione i nie kanibalizuje Twoich wcześniejszych starań. 

  2. Na kogo staram się wpłynąć?

    Jeśli starasz się swoimi wysiłkami wpłynąć na jakąś konkretną osobę, to pamiętaj, że to ma ograniczenia.

    Nie jest tak łatwo zmienić czyjeś przekonania, albo własną postawę.

    Czasem znacznie łatwiej będzie zmienić otoczenie, sposób wpływu.
    To, na co masz największy wpływ.

  3. Jakie mierzalne postępy robię?

    Zastanów się, czy chcesz w tej chwili zrezygnować dlatego, że pomimo dużych nakładów pracy, wysiłku i skupienia nie robisz jakichkolwiek postępów, czy dlatego, że tych postępów zwyczajnie nie widzisz. 

    Może wystarczy, że zobaczysz na ile się zbliżasz do celu, na ile wychodzisz z dołka, albo ilu różnych dróg już masz za sobą.

Podsumowanie

Jeśli teraz mierzysz się z dołkiem, to zwróć uwagę na te pytania. Zapisz je na kartce i odpowiedz sobie na nie. Mam nadzieję, że pozwolą Ci wybrać najlepsze możliwe rozwiązanie.

Życzę Ci, byś z powodzeniem zdefiniował, czy jesteś w dołku, w ślepym zaułku czy na równi pochyłej.

I na koniec tych rozważań, a ku lepszemu początkowi Twoich następnych projektów, zapamiętaj jedną rzecz.

Zaczynając jakikolwiek dłuższy projekt odpowiedz na pytanie:

“Pod jakimi warunkami pozwalam sobie wyjść z tego projektu?”

Mówiąc inaczej:

“Co musi się stać, żeby ten projekt przestał mi sprzyjać?”.

Wykorzystaj to, o czym przed chwilą mówiłem, lub zrób małą retrospekcję i zastanów się w jakich sytuacjach porzucasz projekty.

Może się okazać że znajdziesz klucz, którego brakuje Ci w tej chwili w kieszeni.

Moje wnioski

Mierząc się z decyzją często włącza nam się racjonalizacja. Tłumaczymy sobie, że damy radę, pójdzie to dobrze, wyrobimy się. Ew. przytniemy trochę snu i będzie dobrze. Ale to tak nie działa.

Czasem robimy też w drugą stronę. Szukamy wszelkich możliwych opcji, żeby się wymiksować z czegoś, co przestało być fajne, sprawiać przyjemność, ekscytować. To ten moment, w którym jesteśmy najbardziej zdołowani, wrażliwi, podatni na złe decyzje.

Warto przetrwać trudy, jeśli na koniec czeka nas coś ważnego, lub zobowiązaliśmy się, a to zobowiązanie jest dla nasz ważne. Z drugiej strony nie ma nic złego w rezygnowaniu z czegoś. Rezygnowanie dla krótkotrwałych rezultatów faktycznie, może nie pomóc, ale rezygnowanie strategiczne, dla długoterminowych zysków to świetny wybór.

Inne materiały (w formie podcastów) na temat tej książki:

Genialny wywiad w podcaście The Ground Up Show, który świetnie łączy się z tematyką książki. Swoją drogą – to właśnie od Matta dowiedziałem się o książce “Dołek”.

6 thoughts to “Dołek – Seth Godin”

  1. Świetny odcinek! Zaskakujące, że tą ideę “trzech krzywych” można odnieść zarówno do biznesu, pracy, jak i życia prywatnego. A do magistra niektórzy podchodzą nawet dłużej niż trzy lata…

  2. Hej Kamil, bardzo podobała mi się Twoja polemika na końcu: “czy rzeczywiście trzeba być NAJLEPSZYM…?”. To raz.

    A dwa – dodam swoje 0,02$ – idea Setha jest prosta w założeniu, ale bardzo bardzo trudna w realizacji, dlatego że z naszej perspektywy większość sytuacji, w jakich się znajdziemy, można zobaczyć na każdy z tych sposobów. Dlatego podpowiedziałbym DOBRY i PROFESJONALNY coaching i/lub mentoring. Z autopsji wiem, ze może bardzo pomóc zobaczyć nasze projekty (związki, etc.) w odpowiedniej, trochę bardziej urealnionej perspektywie.

    1. Hej Igor!

      Dzięki bardzo za te dodatkowe 0,02$.

      Zdecydowanie się z Tobą zgadzam i teraz myślę, że mogłem o tym wspomnieć.
      Zauważenie i klarowne zdefiniowanie swojej pozycji w życiu/projekcie/związku to wyzwanie i wspomożenie się dodatkową parą oczy poszerza perspektywę. Nawet osobom o dużym poziomie samoświadomości bardzo się przydaje.

      Co do polemiki – widzę świat w wielu kolorach i takich polemik będzie się z czasem pojawiać więcej. Tak przynajmniej zakładam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *