Jak Lewy został królem

O Lewym słuchałem w aucie.

 

Podróże bardzo sprzyjają wchłanianiu kolejnych audiobooków, więc chętnie z tej możliwości korzystam. Na książkę o Lewandowskim natrafiłem dzięki współpracy Audioteki z Orlenem i nie jedna jeszcze pozycja z tego serwisu zostanie na tym blogu przytoczona.

 

Ta biografia RL9 został napisana – co najciekawsze – bez udziału Roberta. Autorzy oparli ją na wywiadach ze 107 osobami, którzy byli obok niego przez lata budowania kariery. Obserwowali jego wzloty i upadki, oraz uczestniczyli w najważniejszych momentach w życiu. Taka zmian perspektywy jest o tyle ciekawa, że poznajemy jego życie z różnych punktów widzenia i dostajemy szeroki pogląd na jego osobowość i charakter.

 

Jest to pozycja przede wszystkim dla:

  • Fanów Lewandowskiego
  • Zainteresowanych historią piłki nożnej
  • Lubiących książki o ludziach sukcesu
  • Posiadających silny filtr treść vs. opinia

 

Jeśli chcesz przeczytać tą książkę, by dowiedzieć się jak osiągnąć taki sukces jak Robert, to powiem jedno – nie czytaj tej książki. Nie ma to sensu, bo w jego sukcesie (przynajmniej z perspektywy tej pozycji) nie ma nic nadzwyczajnego. Są 3 elementy, które pozwoliły mu dojść do tego miejsca i nie będą one dla Ciebie zaskoczeniem:

  • Trening

Bardzo dużo poświęcał na treningi. Przychodził pierwszy, wychodził ostatni. Wśród znajomych miał opinię pracusia. Był zawsze punktualny, sumienny i słuchał się trenera. NIe marudził i nie narzekał. Robił co miał zrobić i nie jęczał jak mała dziewczynka, że coś mu się nie chce.  

  • Dyscyplina

To element sukcesu prawie każdej znanej osoby. Wytrwałość i dążenie do określonego celu są fundamentem kariery. Fakt, niektórym przypadkom się poszczęściło. Niektórym.

U Roberta widać było determinację i zaciętość, której wielu może pozazdrościć. Przeżywał swoje porażki, ale nigdy nie zrezygnował. Nawet po wyrzuceniu z Legii nie stracił wiary w umiejętności. Wiedział, że jego chwila nadejdzie.

  • Wsparcie rodziny i znajomych

Niezależność i wiara w siebie są istotne. Nie zbudowane jednak za młodu jedynie w trudach mogą przyjść na świat w dorosłym człowieku. Robert miał wsparcie. Rodziców, siostrę, przyjaciół. Po śmierci ojca nie został sam by rozpaczać. Zawsze otaczali go najbliżsi, na których mógł liczyć. Po wyrzuceniu z Legii jego mama pomogła mu w znalezieniu nowego klubu, by Robert mógł dalej grać. By nie straci kontaktu z piłką i przez lat wypracowanych umiejętności. Okazało się to krokiem milowym w jego karierze i trampoliną, która wybiła jego karierę do Lecha, Borusii Dortmund, a wreszcie Bayernu Monachium.

 

Cóż więcej mogę dodać? Niewiele. Lewy stał się gwiazdą.

 

Po wielu perypetiach, chwalebnych wzlotach i nagłych upadkach. Jego karierą zarządzał również solidny manager, a teraz ma wokół siebie  sztab ludzi pilnujących jego marki i medialnej prezencji.

 

Świadomie też inwestuje zarobione przez siebie pieniądze. Powstała niedawno agencja marketingowa Stor9_ mająca skupiać wokół siebie gwiazdy światowego sportu i dbać o ich markę, by świeciła nawet, gdy nie błyszczą tak dobrze na boisku, czy korcie. 

 

Na koniec fragment meczu, w którym Lewy wciągu 9 minut trafił 5 razy do bramki VfL Wolfsburg:

KKU#2 – ABC Psychologii Komunikacji

Dlaczego ludzie się nie rozumieją?

Dlaczego tak trudno przekazać w zrozumiały sposób niektóre informacje?

Jak z zainteresowaniem słuchać innych, by nie czuli się przy nas źle?

Na te i wiele innych pytań odpowiada Elżbieta Sujak, autorka książki “ABC psychologii komunikacji”. Sama książka jest króciutka. Ma zaledwie 90 stron i kosztuje 12 zł, jednak wiedza w niej zawarta są warte znacznie więcej. I pamiętaj:

 

By być zrozumianym, trzeba być zrozumiałym.

 

KKU#1 – Biblia Copywritingu

Jak pisać angażujące teksty?

Co robić, by klienci kupowali?

Czy jeden tekst może zdziałać więcej niż zawodowy handlowiec?

Odpowiedź jest jak zawsze gdzieś po środku. By oszczędzić Ci błądzenia w ciemnościach i niepewności, przygotowałem ten odcinek. Opowiadam w nim o książce Biblia Copywritingu autorstwa Darka Puzyrkiewicza.

 

W przyszłości pojawią się transkrypcje podcastu, jednak chwilowo zapraszam do wysłuchania. Znajdziesz tam informacje o tym:
– czym jest copywriting i dlaczego warto ten temat zgłębiać;
– kim jest autor i czy można mu zaufać;
– dla kogo jest ta książka i czy warto ją czytać;
– jakie są najważniejsze lekcje, które możesz z niej wyciągnąć.

Jak przewodzić tłumom

Przeczytanie dobrej książki objawia się u mnie zwykle tym, że jestem nią ogromnie podjarany i już sobie planuję jak wykorzystam nową wiedzę, albo jak moje życie się zmieni, albo komu się nią pochwalę.

No i wychodzi dupa. Za każdym razem.

Tendencja jest taka, że te książki po przeczytaniu lądują z powrotem na półce i najczęściej prawie całkowicie zapominam ich treść, pamiętając tylko jakiś ogólny przekaz. No a nie po to autor siedział i rzeźbił w słowach żeby tak się stało, no nie?

Dlaczego w ogóle ta książka? Cóż, na dobrą sprawę pierwszy raz usłyszałem o niej od Krzysztofa Gonciarza (znanego youtubera) który polecał ją jako jedną z najbardziej wartościowych lektur, które w jakiś sposób zmieniły jego patrzenie na świat. Jako, że zbudował sobie u mnie całkiem spory autorytet, bez wahania tę książkę zakupiłem. I nie były to pieniądze stracone. Za nią samą zapłaciłem chyba 17 zł + wysyłka.

O kim właściwie mówimy?

G. Le Bon był socjologiem z Paryża. Uznawany za jednego z prekursorów socjologi społecznej.

Sporo podróżował po świecie i być może to właśnie te podróże przyczyniły się do jego zainteresowania psychologią i zachowaniem różnych społeczeństw. Jako pierwszy przeprowadził analizy zachowania tłumów, które doprowadziły w dalszym ciągu do powstanie omawianej właśnie publikacji.

Czas napisać o czym jest ta książka i jakie wartości jest w stanie nam przekazać, oraz kto na dobrą sprawę powinien (jeśli ma czas i cierpliwość) się za nią zabierać.

Format opisu i recenzji postanowiłem chamsko zerżnąć z gotowca, czyli recenzji, które pojawiają się co jakiś czas na YT na kanale Rozwojowiec (polecany bardzo). Może w trakcie kolejnych wpisów wyewoluuje to w bardziej moją formę.

Zacznijmy ocenę bardzo ogólnie. Tu posłużę się pożyczoną skalą, czyli Praktyczność-Poczytność-Inspiracja-Innowacja.

PRAKTYCZNIE w tej książce zawarta jest tooona wiedzy, ale jak ją zastosuje czytelnik to zależy już właściwie w pełni od niego. Autor podaje różne przykłady i odniesienia konkretnych wydażeń i postaci historycznych, ale większość z nich bardzo ciężko przenieść będzie 1 do 1 na dzisiejsze realia.

Wyjątkiem mogą być tutaj przykłady i teorie odnoszące się do polityki. Nie wiem, może jestem trochę skrzywiony na tym punkcie, ale porównując przypisy i akcje opisane w książce aż trudno jest mi nie odnieść tego do prezentowanych przez telewizję i internet co burzliwszych smaczków i scenek z walk podczas obrad sejmu.

3/5

Publikacja to nie lekka. Choć ma ok 90 stron, to brnąłem przez nią prawie miesiąc. Wliczjąc w to oczywiście długie przerwy, gdy wręcz nie miałem ochoty na nią patrzeć. POCZYTNA więc on nie jest w żadnym aspekcie. Jeśli szukasz czegoś lekkiego do snu, to nie ta bajka.

1/5

Przykłady choć historyczne, to genialne. Wiedza choć dawna, to aktualna.

Tak, dla zainteresowanych socjologią i wszystkim co związane z ludzką psychiką będzie MEGA INSPIRUJĄCE. Liderzy organizacji, influencerzy i marketerzy – to dla Was!

Nie każdy będzie tak do tego podchodził jednak dla mnie mocne i treściwe. 5/5

Czy książka z przed ponad 100 lat może być INNOWACYJNA? No raczej nie, choć moje myślenie zmieniła co najmniej o kilka stopni. W umysłach niektórych zostawi z pewnością większy ślad niż w moim, ale jak na laika nauk społecznych ocenię lekko, bo będę do niej wracać.

2/5

Dla kogo będzie ta książka?

Po pierwsze i najważniejsze – dla lubiących mięcho. Tak bardzo.

Jest treściwa, ogarnięta, przekazuje kompleksową wiedzę w sposób usystematyzowany i z pewnością zaznaczysz w niej nie jeden akapit.

Będzie też świetna dla Community Managerów. Społecznościom o dziwo wcale nie tak dalego do tłumu, więc większość zawartej w niej wiedzy z pewnością się przyda.

Dla liderów, a szczególnie polityków. Większość przykładów dotyczy właśnie polityki w bardzo szerokim znaczeniu, ale mówi też o autorytetach społecznych, jak i wojskowych. Jest więc o czym myśleć.

No i wreszcie to, po co jest ten wpis – czego się z niej właściwie dowiesz?

Lekcja 1 – tłumy są wszędzie.

To jest coś, na co warto zwrócić uwagę biorąc od lupę rosnącą z każdym wielkiem potęge mas.

W dawnych czasach, za panowania monarchów i władców istniał jeden przywódca i ludzie czy chciei czy nie, musieli się mu podporządkować. Jeśli był jednak straszną lamą i wladza wymykała mu się z rak, to mógł abo uciekać, albo czekać w nieustannym strachu az zbuntowany tłum powiesi go za jaja albo nabije na pal. Wtedy jego miejsce zastępował inny cwaniak i trwało to dalej.

Dzisiaj mamy demokrację.

Dzisiaj mamy smartfony, facebook’a i inne media. Dzisiaj informacja biegnie w ciągu sekundy na drugi koniec świata. Robimy pochody w obronie praw. Wrzucamy glosy do urny, by dążyć do ciągłej zmiany. Zawsze chcemy lepiej, bo zawsze może być lepiej. Jeśli ktoś nam nie pasuje na stołku, który mu daliśmy, to możemy w jeden dzień obrzucać go gównem i wywalić na zbity pysk. I tym jest demokracja – władzą tłumu.

Lekcja 2 –  tłumem rządzą impulsy.

I zmienność. Tłum jest podatny na wszystko co niestałe, nagłe i sugestywne.

Tłum pozostaje w ciągłym oczekiwaniu. Jeśli z tego chcesz skorzystać to nie ma ściany łatwiejszej o zburzenia. Właściwie – nie ma żadnych ścian. Wszyscy jego członkowie pójdą za Tobą jak stado wiernych owieczek (tylko mniej miłych i puchatych).

Jest tu tylko jeden minus. Jak szybko w oczach tłumu wzrośniesz, tak szybko możesz stracić.

Napoleon. Jezus. Coś Ci mówią te imiona?

Tak, to właśnie ludzie, którzy w jedej chwili będą u szczytu sławy i chwały, zostali w chwilę zmieszani z błotem. Piękne zakończenie historii.

Tłum to bowiem stado niewolnikó, które nie obejdzie się bez Pana. Tego, czy jakiegoś innego. Zawsze sobie jakiegoś znajdzie.

Kolejny minus jest taki, że może być gorszy od poprzedniego.

Lekcja 3 – życie złamie niezgodną z nim ustawę

Tłumu opierają się na tradycji, ideach lub wierzeniach. Czasem na tych trzech aspektach jednocześnie.

Wierzenia są podstawą. Na ich fundamentach określamy nasze cele i potrzeby. Znajdujemy w nich inspirację i odniesienie. Maję odpowiedź na wszystko.

Z tradycji się wywodzimy, ponieważ to one worzą cywilizację. Zbudowane są na wartościach, które przyjmujemy za pewnik i względem nich rozwijamy społeczeństwo.

Idee są wytworem potrzeb. Kiedy tradycji już nie starcza, w wierzenie wypadną nam z pamięci szukamy nowych rozwiązań. Patrzymy w dal i szukamy nowych celów i nowych wartości.

Ten cykl rozwoju tyczy się każdego społeczeństwa. Kiedy to co mamy już nam nie wystarcza, a nasze potrzeby wykraczają poza schematy przyjęte w tradycyjnych źródłach, pojawia chęć pójścia dalej.

Jak we wszystkim, tak i w tym przydaje się kropla umiaru. W parlamentach angielskich dominowało kiedyś takie powiedzenie:

“Nie dbaj o symetrię, a uważaj pilnie na użyteczność; nie należy usuwać rzeczy anormalnych jedynie dlatego, że są anormalne; nowości należy tylko wtedy zaprowadać, kiedy czuje się pewne braki, przy czym należy tylko tyle ich wprowadzić, ile potrzeba; podany projekt powinien dotyczyć tylko tego wypadku, dla którego został stworzony, bo szablon w myśleniu jest rzeczą najstraszniejszą.”

Nie stosowanie się do powyższej zaday prowadzi cześto do tego, że powstaje gro instytucji będących niepotrzebnym wytworem sztucznych potrzeb, w dodatku występując w śmiesznych strojach z krótkim terminem przydatności.

A co będzie później? Życie zweryfikuje.

***

Poza tymi znajdziesz w tej pozycji informacje o rodzajach tłumów, motywach i procesach ich kształtowania oraz sposobach kontroli i sprawowania nad nimi władzy.

Liczba stron zachęca, jednak proponuję zabezpieczyć ołówek lub miejsce do robienia notatek na czas czytania.

A i bardzo chętnie dowiem się co było w tym wpisie słabego. Napisz proszę wszystkie sugestie i rady w komentarzu.

Będę bardziej niż wdzięczny.

Miłego życia 🙂

W kraju na szczycie świata – Dalajlama

Polacy uwielbiają opowiadać o historii swojego narodu. Pomimo licznych wojen u okupacji udało nam się w końcu wydostać spod jarzma zaborców i żyjemy w szczęśliwym i demokratycznym państwie. Choć wiele złego można powiedzieć, a temat polityki jest standardowym źródłem dyskusji i kłótni, to poszanowanie człowieka wydaje się wzrastać wraz z czasem.

     Książka “Dalajlama. Dzieciństwo i młodość” napisana przez Claude’a B. Lavensona przybliża nam historię tak dobrze wszystkim znaną. Opisuje życie XIV Dalajlamy – Tenzina Giaco – od czasu odkrycia w nim reinkarnacji Dalajlamy do początków XXI wieku, a w czasie tym zdarzyło się więcej, niż normalny młodzieniec doświadcza w całym swoim życiu. Trudna sytuacja polityczna, komunistyczne dążenia chińczyków i polityczne przepychanki to był chleb codzienny młodego mnicha, dla którego pokój i poszanowanie człowieka były wartościami nadrzędnymi.

     Młody dalajlama nie był sprawnym politykiem. Negocjacje w jego wykonaniu wydają się czasem błaganiem o zrozumienie, czasem z kolei pozostawia sprawy własnemu biegowi i uchyla się od odpowiedzialności. Ale nie chcę go oceniać. Robił wszytko, co było w zgodzie z jego religią. Nie znosił cierpienia ludzi i czuł się za nie odpowiedzialny. A każdy błąd skłaniał do refleksji.

    Ważne jest to jak wiele możemy się nauczyć wzorując się na jego postawie.  Wielokrotnie chciał zrezygnować spełnione pozycji jednak obowiązek wobec swojego ludu musiał wypełnić. Wiedział, że jest to jego przeznaczenie. Może być wzorem dla każdego z nas  i chociaż nie we wszystkich aspektach sprawdził się jako dobry przywódca to z pewnością sprawdził się jako przywódca duchowy. Nie ustawał w nawoływaniu do pokoju nawet wobec oprawców. Dla swoich ludzi był bogiem i niewielu byłoby wstanie podważyć jego mądrość.

     Czy możemy wykorzysta jakoś wiedzę i doświadczenia zawarte w tej książce? Owszem. Dowiadujemy się na przykładzie młodego przywódcy, że możliwe jest oparcie się naciskom, prowadzenie życia w zgodzie z wyższymi wartościami, oraz że prawdziwa troska i miłość to coś więcej niż skierowanie uwagi na dobro własnego narodu. To troska o wszystkich ludzi – kierujących się i dobrem i złem. Że nikt nie jest lepszy.

Uczy nas tego wiele sławnych przywódców i jeśli takiego przykładu szukamy w życiu, to jest więcej niż jedna możliwość podążania za nim.

Jak zostać Toaletowym Przedsiębiorcą

Powrót z pracy.

Korki.

Samochody toczą się sznurem jakby to była kolejna szansa do zrobienia dodatkowych nadgodzin. A za nadgodziny sie przecież płaci. Prawda? Siedzenie w napięciu za kierownicą Cię bardziej z każdą chwilą, a potrzeba napiera ostro tylnym wyjściem. Twoj kres wytrzymałości jest juz bliski.

Ale korek rusza. Mijasz kolejne ulice i skrzyżowania. Parking, schody, drzwi, łazienka, klo, uff…

Tego Ci bylo trzeba.

Po fakcie. Zbierasz gacie, sięgasz po papier… Ups…

Zostaly ostatnie trzy listki.

No to dupa. To co teraz?

I teraz, według jednej z filozofi budzą się najbardziej twórcze pomysły. Jesteś w sytuacji krytycznej, a to właśnie w jej obliczu musisz w najbardziej efektywny sposób wykorzystać wszelkie, nawet najbardziej skryte zasoby jakimi w tej chwili dysponujesz.

Wg. Mike’a Michlowicza sytuacje w których masz dość czasu i pieniędzy na podjęcie działania nie są tak budujące, jak sytuacje w których musisz borykać się z brakami i niedogodnościami. Łatwy start to łatwy koniec. Jeśli jednak start nie był taki przyjemny i musiałeś sporo natrudzić się by przetrwać ten trudny etap, to jest wielka szansa, że i sporo się w tym czasie nauczyłeś. I to właśnie premiować będzie w przyszłości.

Pan, którego wcześniej wspomniałem napisał bardzo imteresującą książkę – Start-up Bez Pieniędzy. O czym w niej mówi? Głównie o przedsiębiorczości, a dokładniej o cechach, jakie w jego mniemaniu powiniem posiadać startujący przedsiębiorca, by jego przygoda nie zakończyła się falstartem.

Ale nie tylko o tym. Opisuje wiele przykładów sukcesów i porażek osób, które pewnego dnia postanowiły pójść drogą smaozatrudnienia. Nie było to często łatwe, mogło też nie byc przyjemne, ale w kazdym przypadku było to opłacalne.

Ale do rzeczy. co chciałbym Ci w tym artykule przedstawić, byś nie uznał czytania go za stratę czasu, to 8 atrybutów, które zdaniem Mike’a musisz posiadać, by zacząć własny biznes nie mając przy tym grosza przy duszy. Zaczynamy!

1. Musisz rozwijać fundamenty swojej wiary. Musisz w samym sobie szukać wsparcia i odpowiedzi. Im większy jest Twój cel, tym więcej pewności i samozaparcia potrzebujesz. Musisz wiedzieć, że Twój sukces jest w 100% zdeterminowany przez Twoje przekonania, a nie przez okoliczności, pieniądze czy wykształcenie.

2. Musisz mieć pasję. Działać zawsze w jej obszarze. To nie musi być oczywiste dla osób z Twojego otoczenia, nie musisz wszystkim o tym opowiadać. Ważne są ciarki i ekscytacja którą odczuwasz, gdy o tym myślisz.

3. Musisz podjąć działanie. Nawet przedwcześnie. Musisz podjąć działanie wcześniej, niż inni na to wpadną. Często oznacza to ryzyko i podążanie szlakami jeszcze nieprzetartymi. Może to oznaczać że sparzysz się i to nie raz. lecz w większości przypadków zostaniesz za to nagrodzony.

4. Musisz być pomysłowy. PIeniądze są jak narkotyk, który tymczasowo ukrywa przed Tobą problemy. Pozwalają robić głupoty bez odczuwania konsekwencji, a przez to czynią jeszcze bardziej głupim. A sukces osiągniesz dzięki pomysłowości i pełnej koncentracji.

5. Muszisz opanować swoją niszę. Wybierz rynek, na którym konkurencja jest słaba, lub możesz zaproponować więcej produktów lub wyższą jakość usług niż przeciwnicy. Wtedy przejmujesz nad nim kontrolę.

6. Musisz wykorzystywać swoje zalety. Rozpoznaj te kilka z nich, które są Twoją największą wartością i naucz się wykorzystywać je doszczętnie. Wszystko w czym nie jesteś dobry – odpuść i najlepiej zleć to innym, którzy znają się na tym i zrobią to szybciej i lepiej.

7. Musisz obrać cel. Wiedzieć gdzie znajduje się meta (nie ta niebieska). Mimo tego nie planuj dokładnie wszystkich kroków. Skup się na planowaniu krótkoterminowym, osiągaj małe sukcesy, a ponich weryfikuj i ustawian żagle na nowo.

8. NIE możesz być normalny. Musisz być ryzykantem. Odrobinę dziwny. Może nawet szalony. A z pewnością wyjątkowy. To od ciebie zależy, czy zmienisz status quo.

Uważasz, że coś w tym może być? Myślałeś kiedyś o samozatrudnieniu? Polecam też inne pozycje tego autora. Znaleść je można na jego stronie internetowej, czyli www.mikemichalowicz.com.

Autostopem przez Życie

Nie jestem autostopowiczem. Nawet podróżnikiem sie nie nazwę.

Ot, odwiedziłem kilka zamków, bylem tu i tam ale ani specjalnie daleko, ani specjalnie wysoko. Nawet granic Polski jeszcze nie opóściłem, choć zbieram sie do tego juz od dłuższego czasu.

Nie powiem – chcialbym. Chce zwiedzać, jeździć i poznawać, ale nie dane jest to wszystkim, szczególnie tym z długami po uszy, żyjącym za hajs z ulotek i na słoikach od mamusi (czyt. studentom) i przeswiadczonymi, ze jak nie prześpi się nocy w wygodnym łóżku i browarem w ręce, to żadne to były wakacje.

Owszem tez to lubie. Szczególnie wraz ze wzrostem statusu i majątku w mBanku. Dupa się robi wygodna. Ale jest ten szczególny typ “podróżnika”, który u jednych buzi współczucie, a u innych przeciwnie – fascynację i podziw.

To autostopowicz.

Moja przygoda z autostopem zaczęła się pierwszego dnia mojej pierwsej pracy. Przeciągło się znacznie tego dnia. Busy odjechały, znajomych brak, a do domu 40 km. obok był przystanek, więc przy nim stanąłem i czekiałem, aż cokolwiek będzie jechać. Zeszło tak dłuższą chwilę.

Wedy zaczęła się bitwa myśli nieśmiałego chłopczyka – wyciągać kciuk czy nie? To nie było takie oczywiste, szczególnie patrząc na moją osobowość 7 lat temu. Po dłuższym namyśle zdecydowałem się.

Pierwszy samochód przejechał, tak i drugi, trzeci, dziesiąty… Czułem się dziwnie, ale tylko przez pierwszą chwilę. Później jednak przyzwczaiłem się do tej sytuacji, aż stało się to wręcz zabawne. W końcu zatrzymał się samochód, a miła para podwiozła mnie praktycznie pod sam dom, choć musieli nadrobić dobre 10 km. Fart!

Po tamtej “przygodzie” duzo się w tej kwesti nie działo, aż siedząc w akademiku kilka la później natknąłem się na blog www.autostopemprzezzycie.pl. Coś niesamowitego. Podziw, jaki mam do jego autora sięga wręcz nieba i mógłbym piać o nim bez przerwy odsiwtu do nocy. Przeczytałem go w 2 dni nie omijając żadnego posta.

Pewnego dnia okazało się, że Przemek robi prezentacje  Krakowie. Juz tam bylem, choć zaczynała się dopiero za 2 tygodnie. Wrażenia nieziemskie, albo wręcz przeciwnie – tak przyziemne i proste, ze każdy złapał haczyk. Skokowski mówi i pisze tak samo – prosto i ludzko. Bezpośrednio. Jednocześnie rybki upolowane. Wzrost czytelnictwa blogów w Polsce +0,012%.

Potem wydał książkę i przyjchał znów do Krakowa na kolejną prezentację. Byłem tam znów, a tym razem wyszedłem z autografem. Dlaczego poszedłem tam raz jeszcze słuchać tego samego?

Bo Przemek tak mowi, jak i pisze – prostolinijnie, otwarcie i radośnie (że szczyptą melancholii co 67 stron, bo akurat zatesknił). I ten wlasnie naturalny i bezpośredni styl przemawia do mnie najbardziej. Czyta sie go jednym tchem, a w pamięci jego przygody zostają przynajmniej do kolejnej zimy. Chyba, ze pójdzie sie w ślady autora. W trasę.

Dzięki Przemkowi wyruszyłem w pierwszą stopową trasę. Zamki, znajomi  i imprezy jako nagroda za zdaną sesję zimową.

Tak sie stało i choć dla osób postronnych to jest nic,  żaden wyczyn czy przygoda, jednak dla mnie to niezapomniany wyjazd z masa przygód i wspomnień, które zostają na lata.

Dzieki Przemek! Powodzenia na trasie 🙂

PS: Do przeczytania książki “Autostopem przez życie” Przemka Skokowskiego zachęcam tym bardziej, że pojawiła się już kolejna, tym razem z wyprawy do Ameryki Południowej.

Przebudzenie w 21 dni

Przed Tobą recenzja i krótki opis książki “21 Dni. Przebudzenie”, napisanej przez Olgę Kozierowską.

PS: Jeśli nie lubisz tematu hur dur “motywacji”, to nie czytaj dalej!

 

A jak czasem lubisz to wiesz, że od czegoś trzeba zacząć.

A zaczynanie łatwe nie jest.

Co jednak najważniejsze jest ono banalnie proste! Wystarczy zacząć! Kiedy już zaczniesz przygotowywać tą ofertę dla klienta, z którą tak długo zwlekasz albo założysz te buty do biegania, z których od tak dawna nie korzystasz, to każdy kolejny krok jest prostszy. Już wiesz co będzie dalej. Wyzwanie jest zrobić pierwszy ruch.

Ponieważ wiele osób ma z tym problem, to również wiele osób, którym udało się czegoś dokonać wychodzą naprzeciw tym potrzebom i opowiadają o swoich wyzwaniach, i sposobach na ich osiągnięcie.

Jedną z nich jest Olga Kozierowska której książkę skończyłem właśnie słuchać. Tak to był audiobook. Audiobooki są super 😀

Wracając do tematyki.

Olga napisała tę książkę właśnie dla osób, które na pewnym etapie chcę więcej od swojego życia, ale nie wiedzą jak się za to zabrać. Stąd słowo “Przebudzenie” w tytule.

Autorka rzuca nam wyzwanie i mówi – przez 21 dni będę cię codziennie rano wspierać i krok po kroku zaczniemy razem zmieniać swoje życie. Pozostaje pytanie: czy wytrwasz?

Choć temat wydaje się bardzo banalny, to porady zawarte w tej książce są na tyle wartościowe, że spokojnie mogę się pod nimi podpisać obiema rękami. Wiadomo nie są to nie wiadomo jakie odkrycia i niektórzy uznają je za oczywiste prawdy.

Ale nie jest to książka dla nich. To książka dla tych, którym brak 10 przeczytanych książek motywacyjnych i ogarniętych ludzi z pasją wokół siebie.

 

Zarys dostępnych porad i rozwiązań

Przez 21 dni Olga codziennie rano funduje nam jedną wartościową poradę. Tylko jedną rzecz do wdrożenia i tylko jeden element do zmiany wydaje się niewiele. Ale na tym to polega.

Nie da się zmienić całego swojego życia i postrzegania świata w ciągu jednego dnia (a przynajmniej jest to bardzo trudne). Da się za to małymi krokami, jeden po drugim dojść do etapu, w którym nasze spojrzenie na świat i postrzeganie samego siebie zmienią się bardzo drastycznie. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu 🙂

Owszem, są osoby którzy wolą myśleć o innych jako o gorszych od siebie, którzy wolą dbać przede wszystkim o swoje interesy, albo nie lubią wchodzić w interakcje z innymi i nie mają najmniejszej ochoty tego zmieniać.

Ale to też nie jest książka dla nich.

Zakładam, że jedną z tych osób nie jesteś więc pozwól, że pokażę Ci dokładniej o czym mówimy.

Jak można w skrócie przedstawić ten proces?

Przejdźmy na szybko przez 7 pierwszych kroków które proponuje nam Olga:

  1. Weź odpowiedzialność za własne czyny
  2. Naucz się wdzięczności
  3. Pożegnaj się z zazdrością
  4. Uwolnij się od przeszłości
  5. Bądź tu i teraz
  6. Zadaj sobie WAŻNE pytania
  7. Stwórz pozytywne schematy działania

Brzmi znajomo? Cóż, te prawdy to nie rocket science.

Znajdziemy je w tekstach starożytnych filozofów, Biblii i wielu innych. Jednak choć każdy o nich wie, to tak niewiele z nas o nich pamięta i stosuje. Reszta punktów wcale nie jest inna, jednak to nie wiedza zawarta się liczy, ale sposób podania i wyciągnięcie ręki przez autorkę.

Olga każdego dnia motywuje, doradza i przekonuje do bycia lepszym człowiekiem.

Weźmy na warsztat punkt nr 2, czyli “Naucz się wdzięczności”.

Na czym polega zadanie?

Mamy tendencję do skupiania się na tym co jest nie tak. Co możesz poprawić, ulepszyć, jak mieć więcej i lepiej.

A nie doceniamy tego co mamy.

Zdrowie to idealny przykład. Większość z nas dba o nie od święta i doceniamy je dopiero, gdy je stracimy. A na czym się skupiasz – to dostajesz. Jeśli nie myślisz o zdrowiu, to nie będziesz go miał.

Zadanie brzmi – sporządź listę wdzięczności!

Zadaj sobie 3 pytania: za co, komu i dlaczego chcesz podziękować.

Podziękuj rodzicom, rodzeństwu, siłom wyższym czy komukolwiek tylko chcesz i uważasz, że na to zasługuje.

Podziękuj za problemy, bo są nimi tylko wtedy, gdy tak je postrzegamy.

I podziękuj sobie – że jesteś, że trwasz i że uczysz się czegoś nowego z każdym dniem.

Uwierz, życie jest o wiele przyjemniejsze, gdy nie smęcisz 🙂 Więcej w tym temacie dowiesz się z książki “Dalajlama. Dzieciństwo i młodość” o której pisałem tutaj.

I nie będę przeciągał, więcej znajdziesz w książce.

Korzyści z zastosowania tych porad są chyba oczywiste i nie muszę ich tłumaczyć. Nie jest to pozycja, której brak w jakiś sposób zauważysz. 90 minut słuchania, co daje 3-5 minut dziennie.

Nie dużo. A spróbować polecam.

Audiobook dostępny w audiotece za 27,90 zł. Mniej niż pizza!
Czas słuchania: 1 godzina 25 minut

Przydatne linki:

Jak przeciwdziałać Masonerii

Słyszałeś kiedyś stwierdzenie “To na pewno żyd i mason!” ? 


Zapada  pamięci, prawda?


Może czytałeś też “Kod Leonarda do Vinci”? Tak?


Jesli nie, to powinieneś. Jeśli tak, to niczego nie zmienia. Każdy słyszał o masonach. O tym, że rządzą światem. Że są wszędzie. I będą.


książce “Masoneria – intrygująca tajemniczość” otrzymasz pełny pakiet informacji, krótki przegląd i opis historii masonerii. Powierzchownie nie wydaje się to ani ciekawe, ani intrygujące. Ot jakaś grupa trzymająca władzę, mają jakieś swoje sekrety i rytuały, co mnie to w ogóle obchodzi?






A obchodzi.


Czy nie jest ciekawe, że wielomilionowa organizacja stowarzyszająca ludzi różnych warstw społecznych z całego swiata po (wg. autora) 298 latach swojej działalności wciąż pozostaje zagadką? Jak to możliwe?


Patrząc oczami przeciętnego europejczyka niewielu z nas ma jakiekolwiek o tym pojęcie, jednak już w USA tylko masoni liczą ok. 2 miliony członków. Całkiem sporo, co? Jest to chyba jedyne tej klasy ugrupowanie, które miało tak ogromny wpływ na zmiany historyczne na przestrzeni wieków (oczywiście nie biorąc pod uwage ugrupowań religijnych).


Pewnie czuć tu będzie moją niechęć. Jednak nie lubię tendencyjnych tekstów. A to właśnie przykład pierwszej klasy. Wizja masonerii oczami katolika. Bardzo orto, jesli tak można określić. Autor stara się przekazać, jak wielki wydźwięk mają działania masonerii, poczynając od rewolucji francuskiej, przez wojny polityczne i walkę z religią. Ubolewa nad laicyzacją państwa i urzędów, antykoncepcją i wolnym życiem erotycznym. Wolność, równość i braterstwo, czyli hasło przewodnie masonów jest kpiną w jego ustach i herezją gorszą od jedzenia kiełbasy w niedzielę. 


Ciekawe jest jednak to, że autor mimo braku obiektywizmu przedstawia obraz moasonerii w zupełnie dla mnie nowym świetle. Jest to ciekawe o tyle, że daje do myślenia nad własnymi przekonaniami. Podważa ich słuszność. A to premiuje.


Oparta na sugestii organizacja, idee sięgające głębi człowieczeństwa, wolnośc ponad wszystko. Takie hasła wzbudzają zaciekawienie, wzbudzają respekt, przybliżają siebie.


Bardzo polecam tą książkę. I starym i młodym. Jeśli masz możliwość, weź ją chociaż do ręki. Nie ważne czy jesteś żydem, masonem, czy blokersem. Jeśli chcesz być za, lub przeciw, dobrze mieć ku temu podstawy.

“(…) stąd pierwsza forma działalności antymasońskiej: poznać organizację masońską i jej cele, zerwac maskę, pod którą się skrywa i ukazać ją taką, jaka jest.”


I tego życzę i Tobie, i sobie.