Jak zostać Toaletowym Przedsiębiorcą

Powrót z pracy.

Korki.

Samochody toczą się sznurem jakby to była kolejna szansa do zrobienia dodatkowych nadgodzin. A za nadgodziny sie przecież płaci. Prawda? Siedzenie w napięciu za kierownicą Cię bardziej z każdą chwilą, a potrzeba napiera ostro tylnym wyjściem. Twoj kres wytrzymałości jest juz bliski.

Ale korek rusza. Mijasz kolejne ulice i skrzyżowania. Parking, schody, drzwi, łazienka, klo, uff…

Tego Ci bylo trzeba.

Po fakcie. Zbierasz gacie, sięgasz po papier… Ups…

Zostaly ostatnie trzy listki.

No to dupa. To co teraz?

I teraz, według jednej z filozofi budzą się najbardziej twórcze pomysły. Jesteś w sytuacji krytycznej, a to właśnie w jej obliczu musisz w najbardziej efektywny sposób wykorzystać wszelkie, nawet najbardziej skryte zasoby jakimi w tej chwili dysponujesz.

Wg. Mike’a Michlowicza sytuacje w których masz dość czasu i pieniędzy na podjęcie działania nie są tak budujące, jak sytuacje w których musisz borykać się z brakami i niedogodnościami. Łatwy start to łatwy koniec. Jeśli jednak start nie był taki przyjemny i musiałeś sporo natrudzić się by przetrwać ten trudny etap, to jest wielka szansa, że i sporo się w tym czasie nauczyłeś. I to właśnie premiować będzie w przyszłości.

Pan, którego wcześniej wspomniałem napisał bardzo imteresującą książkę – Start-up Bez Pieniędzy. O czym w niej mówi? Głównie o przedsiębiorczości, a dokładniej o cechach, jakie w jego mniemaniu powiniem posiadać startujący przedsiębiorca, by jego przygoda nie zakończyła się falstartem.

Ale nie tylko o tym. Opisuje wiele przykładów sukcesów i porażek osób, które pewnego dnia postanowiły pójść drogą smaozatrudnienia. Nie było to często łatwe, mogło też nie byc przyjemne, ale w kazdym przypadku było to opłacalne.

Ale do rzeczy. co chciałbym Ci w tym artykule przedstawić, byś nie uznał czytania go za stratę czasu, to 8 atrybutów, które zdaniem Mike’a musisz posiadać, by zacząć własny biznes nie mając przy tym grosza przy duszy. Zaczynamy!

1. Musisz rozwijać fundamenty swojej wiary. Musisz w samym sobie szukać wsparcia i odpowiedzi. Im większy jest Twój cel, tym więcej pewności i samozaparcia potrzebujesz. Musisz wiedzieć, że Twój sukces jest w 100% zdeterminowany przez Twoje przekonania, a nie przez okoliczności, pieniądze czy wykształcenie.

2. Musisz mieć pasję. Działać zawsze w jej obszarze. To nie musi być oczywiste dla osób z Twojego otoczenia, nie musisz wszystkim o tym opowiadać. Ważne są ciarki i ekscytacja którą odczuwasz, gdy o tym myślisz.

3. Musisz podjąć działanie. Nawet przedwcześnie. Musisz podjąć działanie wcześniej, niż inni na to wpadną. Często oznacza to ryzyko i podążanie szlakami jeszcze nieprzetartymi. Może to oznaczać że sparzysz się i to nie raz. lecz w większości przypadków zostaniesz za to nagrodzony.

4. Musisz być pomysłowy. PIeniądze są jak narkotyk, który tymczasowo ukrywa przed Tobą problemy. Pozwalają robić głupoty bez odczuwania konsekwencji, a przez to czynią jeszcze bardziej głupim. A sukces osiągniesz dzięki pomysłowości i pełnej koncentracji.

5. Muszisz opanować swoją niszę. Wybierz rynek, na którym konkurencja jest słaba, lub możesz zaproponować więcej produktów lub wyższą jakość usług niż przeciwnicy. Wtedy przejmujesz nad nim kontrolę.

6. Musisz wykorzystywać swoje zalety. Rozpoznaj te kilka z nich, które są Twoją największą wartością i naucz się wykorzystywać je doszczętnie. Wszystko w czym nie jesteś dobry – odpuść i najlepiej zleć to innym, którzy znają się na tym i zrobią to szybciej i lepiej.

7. Musisz obrać cel. Wiedzieć gdzie znajduje się meta (nie ta niebieska). Mimo tego nie planuj dokładnie wszystkich kroków. Skup się na planowaniu krótkoterminowym, osiągaj małe sukcesy, a ponich weryfikuj i ustawian żagle na nowo.

8. NIE możesz być normalny. Musisz być ryzykantem. Odrobinę dziwny. Może nawet szalony. A z pewnością wyjątkowy. To od ciebie zależy, czy zmienisz status quo.

Uważasz, że coś w tym może być? Myślałeś kiedyś o samozatrudnieniu? Polecam też inne pozycje tego autora. Znaleść je można na jego stronie internetowej, czyli www.mikemichalowicz.com.

Autostopem przez Życie

Nie jestem autostopowiczem. Nawet podróżnikiem sie nie nazwę.

Ot, odwiedziłem kilka zamków, bylem tu i tam ale ani specjalnie daleko, ani specjalnie wysoko. Nawet granic Polski jeszcze nie opóściłem, choć zbieram sie do tego juz od dłuższego czasu.

Nie powiem – chcialbym. Chce zwiedzać, jeździć i poznawać, ale nie dane jest to wszystkim, szczególnie tym z długami po uszy, żyjącym za hajs z ulotek i na słoikach od mamusi (czyt. studentom) i przeswiadczonymi, ze jak nie prześpi się nocy w wygodnym łóżku i browarem w ręce, to żadne to były wakacje.

Owszem tez to lubie. Szczególnie wraz ze wzrostem statusu i majątku w mBanku. Dupa się robi wygodna. Ale jest ten szczególny typ “podróżnika”, który u jednych buzi współczucie, a u innych przeciwnie – fascynację i podziw.

To autostopowicz.

Moja przygoda z autostopem zaczęła się pierwszego dnia mojej pierwsej pracy. Przeciągło się znacznie tego dnia. Busy odjechały, znajomych brak, a do domu 40 km. obok był przystanek, więc przy nim stanąłem i czekiałem, aż cokolwiek będzie jechać. Zeszło tak dłuższą chwilę.

Wedy zaczęła się bitwa myśli nieśmiałego chłopczyka – wyciągać kciuk czy nie? To nie było takie oczywiste, szczególnie patrząc na moją osobowość 7 lat temu. Po dłuższym namyśle zdecydowałem się.

Pierwszy samochód przejechał, tak i drugi, trzeci, dziesiąty… Czułem się dziwnie, ale tylko przez pierwszą chwilę. Później jednak przyzwczaiłem się do tej sytuacji, aż stało się to wręcz zabawne. W końcu zatrzymał się samochód, a miła para podwiozła mnie praktycznie pod sam dom, choć musieli nadrobić dobre 10 km. Fart!

Po tamtej “przygodzie” duzo się w tej kwesti nie działo, aż siedząc w akademiku kilka la później natknąłem się na blog www.autostopemprzezzycie.pl. Coś niesamowitego. Podziw, jaki mam do jego autora sięga wręcz nieba i mógłbym piać o nim bez przerwy odsiwtu do nocy. Przeczytałem go w 2 dni nie omijając żadnego posta.

Pewnego dnia okazało się, że Przemek robi prezentacje  Krakowie. Juz tam bylem, choć zaczynała się dopiero za 2 tygodnie. Wrażenia nieziemskie, albo wręcz przeciwnie – tak przyziemne i proste, ze każdy złapał haczyk. Skokowski mówi i pisze tak samo – prosto i ludzko. Bezpośrednio. Jednocześnie rybki upolowane. Wzrost czytelnictwa blogów w Polsce +0,012%.

Potem wydał książkę i przyjchał znów do Krakowa na kolejną prezentację. Byłem tam znów, a tym razem wyszedłem z autografem. Dlaczego poszedłem tam raz jeszcze słuchać tego samego?

Bo Przemek tak mowi, jak i pisze – prostolinijnie, otwarcie i radośnie (że szczyptą melancholii co 67 stron, bo akurat zatesknił). I ten wlasnie naturalny i bezpośredni styl przemawia do mnie najbardziej. Czyta sie go jednym tchem, a w pamięci jego przygody zostają przynajmniej do kolejnej zimy. Chyba, ze pójdzie sie w ślady autora. W trasę.

Dzięki Przemkowi wyruszyłem w pierwszą stopową trasę. Zamki, znajomi  i imprezy jako nagroda za zdaną sesję zimową.

Tak sie stało i choć dla osób postronnych to jest nic,  żaden wyczyn czy przygoda, jednak dla mnie to niezapomniany wyjazd z masa przygód i wspomnień, które zostają na lata.

Dzieki Przemek! Powodzenia na trasie 🙂

PS: Do przeczytania książki “Autostopem przez życie” Przemka Skokowskiego zachęcam tym bardziej, że pojawiła się już kolejna, tym razem z wyprawy do Ameryki Południowej.

Przebudzenie w 21 dni

Przed Tobą recenzja i krótki opis książki “21 Dni. Przebudzenie”, napisanej przez Olgę Kozierowską.

PS: Jeśli nie lubisz tematu hur dur “motywacji”, to nie czytaj dalej!

 

A jak czasem lubisz to wiesz, że od czegoś trzeba zacząć.

A zaczynanie łatwe nie jest.

Co jednak najważniejsze jest ono banalnie proste! Wystarczy zacząć! Kiedy już zaczniesz przygotowywać tą ofertę dla klienta, z którą tak długo zwlekasz albo założysz te buty do biegania, z których od tak dawna nie korzystasz, to każdy kolejny krok jest prostszy. Już wiesz co będzie dalej. Wyzwanie jest zrobić pierwszy ruch.

Ponieważ wiele osób ma z tym problem, to również wiele osób, którym udało się czegoś dokonać wychodzą naprzeciw tym potrzebom i opowiadają o swoich wyzwaniach, i sposobach na ich osiągnięcie.

Jedną z nich jest Olga Kozierowska której książkę skończyłem właśnie słuchać. Tak to był audiobook. Audiobooki są super 😀

Wracając do tematyki.

Olga napisała tę książkę właśnie dla osób, które na pewnym etapie chcę więcej od swojego życia, ale nie wiedzą jak się za to zabrać. Stąd słowo “Przebudzenie” w tytule.

Autorka rzuca nam wyzwanie i mówi – przez 21 dni będę cię codziennie rano wspierać i krok po kroku zaczniemy razem zmieniać swoje życie. Pozostaje pytanie: czy wytrwasz?

Choć temat wydaje się bardzo banalny, to porady zawarte w tej książce są na tyle wartościowe, że spokojnie mogę się pod nimi podpisać obiema rękami. Wiadomo nie są to nie wiadomo jakie odkrycia i niektórzy uznają je za oczywiste prawdy.

Ale nie jest to książka dla nich. To książka dla tych, którym brak 10 przeczytanych książek motywacyjnych i ogarniętych ludzi z pasją wokół siebie.

 

Zarys dostępnych porad i rozwiązań

Przez 21 dni Olga codziennie rano funduje nam jedną wartościową poradę. Tylko jedną rzecz do wdrożenia i tylko jeden element do zmiany wydaje się niewiele. Ale na tym to polega.

Nie da się zmienić całego swojego życia i postrzegania świata w ciągu jednego dnia (a przynajmniej jest to bardzo trudne). Da się za to małymi krokami, jeden po drugim dojść do etapu, w którym nasze spojrzenie na świat i postrzeganie samego siebie zmienią się bardzo drastycznie. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu 🙂

Owszem, są osoby którzy wolą myśleć o innych jako o gorszych od siebie, którzy wolą dbać przede wszystkim o swoje interesy, albo nie lubią wchodzić w interakcje z innymi i nie mają najmniejszej ochoty tego zmieniać.

Ale to też nie jest książka dla nich.

Zakładam, że jedną z tych osób nie jesteś więc pozwól, że pokażę Ci dokładniej o czym mówimy.

Jak można w skrócie przedstawić ten proces?

Przejdźmy na szybko przez 7 pierwszych kroków które proponuje nam Olga:

  1. Weź odpowiedzialność za własne czyny
  2. Naucz się wdzięczności
  3. Pożegnaj się z zazdrością
  4. Uwolnij się od przeszłości
  5. Bądź tu i teraz
  6. Zadaj sobie WAŻNE pytania
  7. Stwórz pozytywne schematy działania

Brzmi znajomo? Cóż, te prawdy to nie rocket science.

Znajdziemy je w tekstach starożytnych filozofów, Biblii i wielu innych. Jednak choć każdy o nich wie, to tak niewiele z nas o nich pamięta i stosuje. Reszta punktów wcale nie jest inna, jednak to nie wiedza zawarta się liczy, ale sposób podania i wyciągnięcie ręki przez autorkę.

Olga każdego dnia motywuje, doradza i przekonuje do bycia lepszym człowiekiem.

Weźmy na warsztat punkt nr 2, czyli “Naucz się wdzięczności”.

Na czym polega zadanie?

Mamy tendencję do skupiania się na tym co jest nie tak. Co możesz poprawić, ulepszyć, jak mieć więcej i lepiej.

A nie doceniamy tego co mamy.

Zdrowie to idealny przykład. Większość z nas dba o nie od święta i doceniamy je dopiero, gdy je stracimy. A na czym się skupiasz – to dostajesz. Jeśli nie myślisz o zdrowiu, to nie będziesz go miał.

Zadanie brzmi – sporządź listę wdzięczności!

Zadaj sobie 3 pytania: za co, komu i dlaczego chcesz podziękować.

Podziękuj rodzicom, rodzeństwu, siłom wyższym czy komukolwiek tylko chcesz i uważasz, że na to zasługuje.

Podziękuj za problemy, bo są nimi tylko wtedy, gdy tak je postrzegamy.

I podziękuj sobie – że jesteś, że trwasz i że uczysz się czegoś nowego z każdym dniem.

Uwierz, życie jest o wiele przyjemniejsze, gdy nie smęcisz 🙂 Więcej w tym temacie dowiesz się z książki “Dalajlama. Dzieciństwo i młodość” o której pisałem tutaj.

I nie będę przeciągał, więcej znajdziesz w książce.

Korzyści z zastosowania tych porad są chyba oczywiste i nie muszę ich tłumaczyć. Nie jest to pozycja, której brak w jakiś sposób zauważysz. 90 minut słuchania, co daje 3-5 minut dziennie.

Nie dużo. A spróbować polecam.

Audiobook dostępny w audiotece za 27,90 zł. Mniej niż pizza!
Czas słuchania: 1 godzina 25 minut

Przydatne linki:

Jak przeciwdziałać Masonerii

Słyszałeś kiedyś stwierdzenie “To na pewno żyd i mason!” ? 


Zapada  pamięci, prawda?


Może czytałeś też “Kod Leonarda do Vinci”? Tak?


Jesli nie, to powinieneś. Jeśli tak, to niczego nie zmienia. Każdy słyszał o masonach. O tym, że rządzą światem. Że są wszędzie. I będą.


książce “Masoneria – intrygująca tajemniczość” otrzymasz pełny pakiet informacji, krótki przegląd i opis historii masonerii. Powierzchownie nie wydaje się to ani ciekawe, ani intrygujące. Ot jakaś grupa trzymająca władzę, mają jakieś swoje sekrety i rytuały, co mnie to w ogóle obchodzi?






A obchodzi.


Czy nie jest ciekawe, że wielomilionowa organizacja stowarzyszająca ludzi różnych warstw społecznych z całego swiata po (wg. autora) 298 latach swojej działalności wciąż pozostaje zagadką? Jak to możliwe?


Patrząc oczami przeciętnego europejczyka niewielu z nas ma jakiekolwiek o tym pojęcie, jednak już w USA tylko masoni liczą ok. 2 miliony członków. Całkiem sporo, co? Jest to chyba jedyne tej klasy ugrupowanie, które miało tak ogromny wpływ na zmiany historyczne na przestrzeni wieków (oczywiście nie biorąc pod uwage ugrupowań religijnych).


Pewnie czuć tu będzie moją niechęć. Jednak nie lubię tendencyjnych tekstów. A to właśnie przykład pierwszej klasy. Wizja masonerii oczami katolika. Bardzo orto, jesli tak można określić. Autor stara się przekazać, jak wielki wydźwięk mają działania masonerii, poczynając od rewolucji francuskiej, przez wojny polityczne i walkę z religią. Ubolewa nad laicyzacją państwa i urzędów, antykoncepcją i wolnym życiem erotycznym. Wolność, równość i braterstwo, czyli hasło przewodnie masonów jest kpiną w jego ustach i herezją gorszą od jedzenia kiełbasy w niedzielę. 


Ciekawe jest jednak to, że autor mimo braku obiektywizmu przedstawia obraz moasonerii w zupełnie dla mnie nowym świetle. Jest to ciekawe o tyle, że daje do myślenia nad własnymi przekonaniami. Podważa ich słuszność. A to premiuje.


Oparta na sugestii organizacja, idee sięgające głębi człowieczeństwa, wolnośc ponad wszystko. Takie hasła wzbudzają zaciekawienie, wzbudzają respekt, przybliżają siebie.


Bardzo polecam tą książkę. I starym i młodym. Jeśli masz możliwość, weź ją chociaż do ręki. Nie ważne czy jesteś żydem, masonem, czy blokersem. Jeśli chcesz być za, lub przeciw, dobrze mieć ku temu podstawy.

“(…) stąd pierwsza forma działalności antymasońskiej: poznać organizację masońską i jej cele, zerwac maskę, pod którą się skrywa i ukazać ją taką, jaka jest.”


I tego życzę i Tobie, i sobie.